Minął ponad tydzień od ostatniego demonicznego wpisu, wypadałoby coś wrzucić! Tym bardziej, że jest co - ostatnio dość sporo czasu spędzam "w terenie", co pozwala mi jeśli nie ustrzelić, to przynajmniej nacieszyć oczy solidnymi maszynami. Nie będę się rozwodził nad furami, których nie udało się sfocić (a byłoby o czym!), lecimy z miksem. Dodam tylko, że prawie połowa zdjęć jest autorstwa Wybranki.
Rozpoczynamy "tradycyjnie" od podkładu. W końcu mamy lato, a blues będzie na zdjęciach:
Ciekawe czy TEN wokal też się nie będzie co poniektórym podobać? ;-)
Hasło na dziś?
Chociaż...(patrz poniżej) ;-)
Jest ktoś chętny?
Jest ktoś chętny?
W sumie nie wygląda źle...
Tylny napis tylko dla zmyłki...
...bo to nie Oldsmobile, ale Chevrolet. W sumie jaka różnica?
Cytryny nadal gniją...demyt!
AAA!!! Oczy mi wypaliło! Chcę!
Kącik fiatowski...
niestety niektóre tylko do tego się nadają ;-)
LDV linieje...wałek nie dał rady ;-)
Mmm...azda!
Podobno ten silnik jest najbardziej bezsensowny z gamy, ale mimo to...no...co bym z nim robił?
tak, JEŹDZIŁBYM!
Świetne wnętrze
Gościnnie na drugim planie Punciak Bravo w najfajniejszym kolorze. Oczywiście, oprócz 'tego' zielonego.
Fajna fota, IMHO. MB100 w ogrodzie sztuki :-)
Centrum Szczecina; tak, to są duńskie blachy. Można? Można!
Corsa od bluesa zachodzi rudą...
ten też, i nadal nie klęka przy robocie
Podobno niektórym z moich Gości to...żelazo...nie, plastik się podoba, poza tym lubię Renówki. Więc wrzucam :-)
Była, wiem. Ale wygląda, że jest w użyciu. Skromnym, ale jednak.
Trafic na służbie.
Nie wiedziałem, że była taka wersja, naprawdę!
Szwedzka cegła raz...
dwa...
trzy...
Niezepsuty Golf. Dobrze.
Westfalia, też dobrze.
Igrek ulepiony z Punciaka(?).
Tymczasem w Koszalinie...
(nie wiem co to, ale w tym czerwonym kwadraciku siedzi sobie napis "Mark VII")
Starlet, nie Starless ;-)
Obiecałem to zdjęcie kilka dni temu na zaprzyjaźnionym blogu.
Opuszczony/zbankrutowany salon wyposażenia wnętrz/kuchni/łazienek (niepotrzebne skreślić), a wewnątrz...
Ten też u mnie był, ale że ja go tak priapicznie, to jeszcze raz, w lepszym świetle:
Kończymy miękkim lądowaniem...sympatycznie, bez oklasków :-)
Na dziś to wszystko co przygotowałem. Jeśli coś w międzyczasie się nie wydarzy (np. spotkanie wypalającego oczy, godnego materiału na wpis z cyklu "Wtem!"), to jako kolejny wpis pojawi się tutaj miks wypełniony po brzegi żelazem na czarnych blachach. Niektóre...














































