Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 czerwca 2013

Rżycie czyli malkontent pospolity albo "Killed by Death"

Dzisiaj sie uzewnętrznie - przykro mi; zobowiązuje mnie do tego chociażby tytuł bloga;-)
Zapodaję The Pineapple Thief i dawajta...

 Przychodzi ta niedziela, człowiek siada i czyta te internety. A Wybranka swoim wdzięcznym głosikiem  zapytowywuje: "co czytasz? Furę na niedzielę?". Sprytna, skubana! ;-) Z resztą potrafi zaskoczyć (pozytywnie), np. rozpoznając takiego Adriana Maruszczyka czy Stevena Wilsona nie tylko po wyglądzie ale i na słuch! (i nie tylko ich, ale także wiele muzycznych/basowych rzeczy/spraw!!!)
Zaś swoją wiedzą, powiedzmy około-motoryzacyjną potrafi zagiąć ludzi, którzy z racji wykonywanego zawodu i pobieranych niemałych wypłat powinni być nie do zagięcia. Moja szkoła;-) Normalnie jestem z niej dumny!
STOP! zrobiło się za pozytywnie!

 Stała się rzecz straszna. Niech przemówi Lemmy:
KREW JASNA MNIE ZALAŁA, SZLAG NAGŁY TRAFIŁ...ale po kolei. Jakiś czas temu nabyłem celem założenia na Yamaszce struny DR BlackBeauties. O te:
Dlaczego właśnie te: przekonały mnie próbki w internetach (tak, wiem!) i opinie użytkowników. Nie odstraszyła mnie cena - jedna z najwyższych za standardowy set do czwórki - struny miały brzmieć kilkukrotnie dłużej niż niepowlekane roundy i nie "farfoclić się" jak Elixiry. W dodatku ze względu na swoje właściwości miały sprawić że moja Yamaszka będzie miała "coś" z brzmienia Spectora.
Owo "coś" było fajnym, łagodnym "FRRRR", zamiast (ale podobne do) Spectoroskiego, agresywnego "GRRRR". Mówiąc po ludzku - wzmocnienie harmonicznych / składowych danego dźwieku. Do tego nienarzucająca się, słyszalna długo podczas eksploatacji tzw. "szklanka".
Tak miało być, byłem usatysfakcjonowany.
Ale nic nie trwa wiecznie, powoli struny traciły swoją świeżość, dół zaczynał się rozlewać a dźwięczna górka zniknęła. Zostało na szczęście owe furkotanie dzięki czemu mimo zużycia da się na tym grać i nie kaleczyć słuchu:-)
Najpierw najgrubsza E, za nią A i G najzwyczajniej w świecie zdechły. Jak nowa brzmiała jedynie D.
Zapadła decyzja o odświeżeniu w denaturacie. Po całym dniu moczenia, później po dodatkowym szorowaniu miękką gąbką nasączoną denaturatem - zakładam.
Jedno słowo KATASTROFA. Wszystkie cztery po tym zabiegu brzmią jak legendarny  w latach '80 sznurek do snopowiązałki. Takiego 'nerwa' jak w tym momencie dawno nie miałem.
Na razie dałem sobie z tematem spokój; do domowego plumkania wystarczy jak jest, a żadnych czerwonych Warwicków czy innych chińskich 'kartonów' (dla niewtajemniczonych - Hartke) jako zapas nie mam zamiaru kupować. Niestety, moja aktualna sytuacja finansowa nie pozwala mi także wyrzygać około 160zł i zaopatrzyć się w drugi komplet tylko po to by pierwszy sobie leżał. Syf kiła i mogiła.

 Zidiocenie telewizyjno - społeczne zdaje się nie mieć umiaru; gdy już sądziłem że nie żaden operator GSM nie przebije dna reklamy plusa "Masz? A-dasz?" pojawia się nowa i bombardując boleśnie moje zmysły i muzk, boleśnie utwierdzając mnie w przekonaniu że ogromnie się myliłem. Otóż od jakiegoś czasu we wszystkich mediach zwanych niebezpodstawnie elektronicznymi niejaki Timobajl raczy nas przypowieścią szkoleniową na temat nowoczesnych i poprawnych politycznie metod wychowania potomstwa. Pominę szczegóły. Powiem tylko że ponieważ tak właśnie wychowuje się dzieci to będzie pięknie. Rośnie nam pokolenie aspołecznych egoistów nastawionych do życia roszczeniowo, bez minimum wiedzy, nie potrafiących posługiwać się mową ojczystą "alergików" i "dyslektyków"...tak wiem, banały. Ale mnie to wkurza zanim napisze za dużo. Na tym zakończę ten temat - blog stoi sobie na serwerach gógla, a oni są poprawni...
Jak to dobrze że nie mam TV.

 "Smutek i nostalgia". Generalnie jak jest na ulicach - widać - smutno i szaro. Dzieje się to także dlatego, że po tych ulicach poruszają się / parkują samochody, a tak się nieszczęśliwie składa, że w ogromnej większości w kolorach czarnym, białym i srebrnym; szczytem szaleństwa jest dziś brunatna czerwień. Jest to tym bardziej dla mnie zauważalne i bolesne, że codziennie rano podczas śniadania widzę jadącego pod moimi oknami Citroena ZX w pięknym kolorze żółta perła. Czemu tak się dzieje? Gdzie się podziały bajecznie kolorowe Lanosy, Matizy i OCZYWIŚCIE Pandy 2, nie mówiąc już o różowym Yarisie 1 (tym z Japonii). Okazuje się że oprócz oczywiście tego, że dla Polaka czarne kombi to synonim prestiżu najwyższych lotów, to producenci...nie oferują kolorowych samochodów (z paroma wyjątkami)!!
Dowód? Najpopularniejsze samochody osobowe w Polsce (styczeń-maj 2013 wg. Samar):
1 - Skoda Fabia - jest żółty, 3 błękity, 2 czerwienie, 4 smutki (czarny, szary, brązowy, biały)
2 - Skoda Octavia - 4 błękity, 1 czerwień, 5 smutków
3 - Ford Focus - żółty, 3 czerwienie, 2 niebieskie, 6 smutków
4 - Opel Astra - 1 "niebieski", 1 czerwony, 10 smutków (w tym zgniły zielony!)
5 - Vw Golf - 2 czerwienie, 1 błękit, 9 smutków (w tym jeden niebieski wyglądający na czarny)
6 - Toyota Yaris - 2 czerwienie, 3 niebieskie (w tym jeden smutny), 5 smutków
7 - Kia Sportage - 1 pomarańczowy, 7 smutków
8 - Toyota Auris - patrz powyżej Yaris
9 - Nissan Quaahqai - 2 czerwienie, 8 smutków
10 - Renault Clio - aktualnie następuje zmiana wersji modelowej (liftingi żenerasjon czy jakoś tak) i nie jest możliwe uzyskanie całkowicie wiarygodnych danych na temat dostępnych kolorów nadwozia.

Na koniec coś pozytywnego: Barry Adamson lansuje się nową piosenką(*) (dostępna także jako mp3 za darmo-LEGALNIE). Między innymi za taką muzykę lubię wytwórnię Mute Records:

Jeśli nie wiesz kim jest ów pan, to się wstydź!
Za to ja nie wiem czemu jeszcze go nie ma w  galerii "Bassmaczo" na Basoofce, koniecznie z Rickenbackerem.

To tyle. Miałem jeszcze dodać mocno kwaśny akapit o moim mieście Szczecinie i kilka na inne ważne tematy, ale to przy następnej okazji. Albo następnej. Albo innej.
P.S. Ostatnio sfociłem ciekawą brykę o której warto coś powiedzieć, więc jutro kilka zdjęć i słów o francuskiej miłości :-)

(*) - TAK! nie kawałkiem, utworem czy innym ale normalną, staroświecką PIOSENKĄ.