"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

środa, 24 września 2014

Wtem! - Ford Capri Mk1 + prezentowy lans + koncept

Witajcie!
Zanim właściwa treść - podkład; utwór zespołu o którym kilkakrotnie już tutaj wspominałem, jako o jednym z moich ostatnich największych odkryć muzycznych. I prosiłbym się nie zrażać tytułem, choć mamy już/jeszcze wrzesień ;-)

1. Pozwolę sobie nie zacząć od tytułowego Forda, lecz od pochwalenia się prezentem, jaki z okazji zbliżających się moich kolejnych urodzin stworzyła dla mnie Wybranka. Ta, znając moją - powiedzmy - sympatię do basów tworzonych przez firmę Stuarta Spectora (podobno Ned Steinberger i Vinny Fodera też maczali w tym palce!) postanowiła uszyć dla mnie miniaturowego Spectora NS w wersji fretless. Biorąc pod uwagę skalę trudności (pełne NTB, zaskakujące trudności z zachowaniem kształtu, zapewnienie sztywności i inne, których nie pamiętam) oraz to, że tego typu pracę tworzyła po raz pierwszy, to spokojnie przymykam oczy na niedoskonałości (przynajmniej mostek prosto!) i zacieszam się z oryginalnego prezentu - spełnienia jednego z moich basowych marzeń. W miniaturze.
Pozostaje mi zakup pełnowymiarowego instrumentu ;-)
Neck-through body jak się patrzy!

2. Wystarczy prywaty, przejdźmy do żelaza. I to nie byle jakiego.
Otóż podczas imprezy, którą zrelacjonowałem fotograficznie w poprzednim wpisie, udało mi się ustrzelić prawdziwą perełkę, pojazd na który polowałem od długiego czasu, widują go bardzo, bardzo rzadko. Chyba przypadkiem (???) na imprezę, która z założenia miała skupiać właścicieli/użytkowników sprzętu FSO (a i tak przybyli reprezentanci prawie wszystkich "pereł PRL") przybył piękny egzemplarz Forda Capri pierwszej generacji.
I choć nic a nic się na Capri nie znam, to i tak mnie się bardzo podoba.
Gustowny tył:
 Trudna do pomylenia sylwetka:

 Fajny detal - ale czy oryginalny, albo samoróbka/radosna twórczość?
3. Ostatnio przytargałem do siebie skitrane do tej pory w domu moich rodziców parę kilo prospektów samochodowych z lat (powiedzmy) 1996-2007. Prospekty są w bardzo dobrym stanie i pochodzą z kilku krajów. Żeby było ciekawiej, nie przedstawiają one najoczywistszych pojazdów z tych lat - raczej te, które były wtedy brane pod uwagę jako zakup, lub były dla mnie interesujące/fascynujące. W związku z tym przyszła mi do głowy idea zrobienia konkursu z niektórymi z tych prospektów jako nagrody.
Na razie to tylko luźna myśl i jestem bardzo ciekaw Waszych opinii...albo pomysłów.

sobota, 20 września 2014

Miks autorski 34 - XXVI zlot FSOAutoklubu, czyli 'Made In Poland'...

Witajcie!

Nie jest dobrze. Nie dość, że dzisiejszy wpis spóźniony jest prawie o tydzień, a Qropatwa na dziś przygotował stosunkowo podobny (choć fajwokloaczny), Yossarian tez coś ostatnio o FSO, to na dodatek jest to już czwarty miks pod rząd na tym demonicznym zakątku 'blogosfery'. Jako następny zaplanowałem bliższe przyjrzenie się pewnemu 'rodzynkowi', który jakimś sposobem przyczaił się przy okazji zlotu...
A właśnie - ZLOT! Odbył się takowy w zeszły łykend, a za główną bazę miał Trzebież. Gratulując lokalizacji, już w piątek dane mi było minąć na ulicy kilku uczestników, w tym nieobecną poniżej (niestety!) Warszawę...
Żeby było jasne - na polskich produktach samochodowych się nie bardzo znam, choć niektóre lubię. Nie wiem który pojazd produkowany był w którym 'FS.', za najlepszy silnik w polskim samochodzie uważam XUD.9 w Polonezie, a za najlepszy samochód robiony w Polsce raczej Peugeota 405 ex-aequo z Fiatem 127p. Ale na zlot wypadałoby się wybrać, w końcu blog i te sprawy. I się wybraliśmy, przynajmniej na epizod odbywający się na terenie byłej zajezdni tramwajowej - aktualnie muzeum przy ulicy Niemierzyńskiej. Po rozmowach z oglądaczami i uczestnikami doszedłem do wniosku, że na tę pożegnalną część zlotu przybyli już niestety nieliczni uczestnicy, niekoniecznie najciekawszymi pojazdami.
Zanim fotki - podkład, który stanowi kawałek który z jakichś powodów natychmiast skojarzył mi się  z tematem dzisiejszego wpisu:

Jedziem z fotami - tutaj wlepka z jednego z Kantów:
 Jakby ktoś miał wątpliwości:
 Co tam zlot, ciekawsze rzeczy na drugim planie:
 "Paaanie, ani kropelka nie wycieka, oleju nie bierze, wszystko suche!" (autentyk właściciela):
 Wszystko kanciate, nawet kombi:

 Lajn-ap:
 No co!? Jest 'p'? Jest!

Ciekawe...ani jednego czarnego "prestiżu"! Wszystko kolorowe:
 Wreszcie coś polskiego:
Złombol? a on nie powinien być dzisiaj w Hiszpanii?


 "Zaparkuję z boczku, może się nikt nie zorientuje" ;-)
 Nad bezpieczeństwem imprezy czuwała Policja w swoim BTR-60...a nie, czekaj ;-)
Nadjeżdżają posiłki...
 ...i ustawiają się w szeregu obok...
 ..sportowe wnętrze, jak na lata siedemdziesiąte...
  ...Akropolis?
 Ostatni rzut oka na wnętrze klasyka:
I to by było na tyle. Jak powyżej napisałem, nie bardzo kręcą mnie polskie samochody (perły PRL, hehe!), w dodatku dopiero co obcowałem z naprawdę sporą ilością oszałamiającego żelaza i się nieco uodporniłem (ach! tamten DS!). Mam jednak nadzieję, że się podobało.
Tymczasem,
borem,
lasem.


środa, 10 września 2014

Miks autorski 33 - By The Way & After Blues...

Witajcie!

Dziś kolejny wpis - spełnienie obietnicy z poprzedniego, czyli to wszystko, co zobaczyliśmy i jakimś cudem uchwyciliśmy na kliszy fotograficznej na karcie pamięci w dniach 29-31.08.2014 przy okazji odwiedzonych imprez i kilku dni później. Mam nadzieję, że nikt nie będzie zawiedziony ;-)

Tymczasem, korzystając z okazji garść nieistotnych (znaczy do zignorowania) aktualności:
- dzień 8.09.2014 zapiszę wielkimi zgłoskami, ponieważ tego dnia padł ostatni bastion Łindowsów w wśród komputerów w moim najbliższym otoczeniu. Na już niedługo nastoletnim komputerze moich rodziców wylądował Xubuntu 12.04, zaskakując swoją responsywnością. Do ogarnięcia pozostało skanowanie na urządzeniu Epson XP-305; inna sprawa, że konstrukcja i działanie sterowników na systemie Microsoftu również jest sprawą dyskusyjną...
- Miałem to dokleić do poprzedniego wpisu, ale zapomniałem: w sprzedaży (przynajmniej w Azji) jest już Phil Jones Bighead. Ciekawe kiedy w Europie...Podejrzewam, że u mnie ostatecznie i tak wyląduje Line6 TonePort GX, w końcu sterownik jest zaszyty w jądrze *Ubuntu.
- Już w ten weekend odbędzie się w Trzebieży XXVI Ogólnopolski zlot FSO Autoklub. Postaramy się być.

A teraz nie pozostało nic innego, jak przystąpić do miksu:

Przy okazji Baja Poland:
 Nawiązanie do pytania o przeznaczenie tego typu zabudowy, jakie pojawiło się na jednym z zaprzyjaźnionych blogów:
Japońskie żelazo z Ameryki, z ruska nazwą:
Prawdziwy Miniak zawsze pozytywny:

Trochę żelaza na dwóch sztywnych mostach, z różnych kontynentów.
Ameryki Północnej:
Azji:


Jeszce więcej azjatyckiego żelaza, z czego środkowa zebra już u mnie była:


Jedziemy na kurczaka do Deszczna - na wejściu:
na wyjściu:
natomiast na wyjeździe:
W samym centrum Deszczna znajduje się bardzo ciekawa miejscówka. W bramie wita nas milicyjna Warszawa (zdjęcie nie wyszło!), zaraz obok:

I lecimy wzdłuż płotu:
Piękna Tatra T813 "Kolos":
Ural 375:
Duże Volvo:
Mniejsze Volvo, ale nadal powyżej 3,5T DMC:
(w tle czai się...)

BRDM-2 i Volvo Lapplander:
Jeździłbym!
Gwiazdami drugiego planu też:

Normalnie, nowe osiedle, a tam na podwórku...no właśnie, co to? Moskwicz?
Wracamy do Szczecina, do kącika z czarnymi tablicami:
B5 forever! ;-)
Od tego momentu będzie żółto:

Jak widać żółta złota zajebistość Granady potrafi promieniować na sąsiednie samochody:


Taki sobie stał na parkingu pod halą:


Szkoda, że mnie nie stać!!!
Kącik najsensowniejszego nadwozia do miasta i okolic - mikrovana.
Ten chyba coś pocałował ;-)
"Jak dorosnę będę Harlequinem!" ;-)
Solidne francuskie żelazo nie klęka kolejne dziesięciolecie:
 Naprawdę fajne Toyoty pod Castoramą:


Ekipie pomyliły się cyferki:
Wisienka na torcie. Mikro-wisienka:

Na koniec pragnę podziękować za rosnącą liczbę odwiedzin, tym bardziej  że ostatni wpis był pod tym względem rekordowy.
Oczywiście zachęcam do komentowania.