Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feroza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feroza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 marca 2014

Miks autorski część 12 - Miks ogólnopolski #1

Helo!

Zostawiając na dłuższą (mam nadzieję) chwilę Hondę, chciałbym podzielić się z Wami kolejna porcją żelaza. Jak we wcześniejszym poście napisałem, zdjęcia do miksu wykonałem osobiście, oraz przy pomocy Wybranki.
Ale nie tylko. Zdjęcia podzieliłem finalnie na trzy części, w jednej z przyszłych zobaczycie zdjęcia z pewnego znanego, ale tajemniczego miejsca, które wykonała moja specjalna wysłanniczka, a którą w tym miejscu pozdrawiam!
Jedziemy z koksem:

Tak, to Wrocław. Kiedy ostatnio widzieliście BX 1,5B ?
 Normalny widok na polskiej tzw. prowincji - zajefajne Daihatsu na sprzedaż + stado rozebranych Merców G.

 Daihatsu! CZEMU TA MARKA WYCOFAŁA SIĘ Z EUROPY!!!


Ten też śliczny
 Samurai przygotowany na polskie drogi.


 Ten jeszcze nie, ale z jakiegoś powodu jestem pewien, że daje radę!

 Żukens. Pełen uroczych detali ;-)


 Kolejny G, tym razem w służbie szczecińskiego zdrowia:
 Mazda też kiedyś robiła lepsze samochody...
 Master nadal na służbie..
  (Suchar #1) Baleron w majonezie:
 Jeszcze jedno Daihatsu. Gdzie one wszystkie się podziały? Tak jak Rocky...

 Podobno to nie wrost...
 O! Renault 21! ;-)
 Uno czyli Jeden...

 Jeszcze jedno Daihatsu...w Lubinie
 Jest mięso! po to właśnie wymyślono silnik benzynowy!
 OCZY MNIE WYPADŁY!! (Suchar #2) "Wysoki sądzie! Elba jest niewinny!" ;-)))


SMACZNEGO! :-)

wtorek, 8 października 2013

Miks autorski część 7 - miks komórkowy + aktualizacja siodełka.

Buongiorno!

Dawno nic nie wrzucałem, a nazbierało się sfotografowanego żelaza, które to zamierzam Wam pokazać. Wszystkich oczekujących nie wiadomo jakiego poziomu muszę rozczarować - wiele brakuje choćby do poziomu ostatnich wpisów zaprzyjaźnionych blogerów.
Przejdźmy do rzeczy, to znaczy żelaza. Miks podzieliłem na kilka małych części, czyli komórek, poza tym wszystkie zdjęcia ponownie wykonałem telefonem - stąd nazwa miksu.

Komórka "chyba ktoś pomylił nazwy":


Komórka "byłem przez chwilę w Gdańsku":


 (czyżby gdański patent na gnicie?)

Komórka "nuuuda, nic się nie psuje!":



Komórka "skąd TO się tu wzięło?":



Komórka "było ciemno, to i zdjęcia gównianej jakości":



coś dla Qropatwy:


Komórka "wszystkie kolory świata":



pozornie to jest niebieskie kombo, ale tak naprawdę zielone! ;-)
coś dla Basstarda:

Komórka "gdzie indziej nie skategoryzowane, ale głupio skomentowane":

Gdzie są Mazdy z tamtych lat?
 "Własny ośrodek sportowy ma także gmina Drobin, w powiece Płockim"???
 (do R5 nie udało mnie się wymyślić komentarza, ale podobuje mnie się)
 "Zakład pogrzebowy Lexus Szczecin poleca swoje usługi"
"niemieccy inżynierowe odnieśli kolejny sukces w walce z korozją!"

"A teraz coś z zupełnie innej beczki".
Szczecin to dziwne miasto, określane przez wiele osób, którym nieobojętny jest jego los jako "miasto sięniedasię". Pomijając, ze względu na założenia tego bloga, tematy polityczne i polityczno-gospodarczo-byznesowe (odsyłam do bloga "Gospodarka regionalna", widocznego na bocznym pasku) podam jeden przykład z podwórka motoryzacyjnego. Czy wiecie, że w regionie jest jeden diler/serwis autoryzowany Toyoty i Lexusa? I w tym oto serwisie obowiązuje ZAKAZ OBSŁUGI pojazdów sprowadzonych. Na przykład: Lexusa albo 4Runnera ze Stanów, HZJ7 z Dubaju albo z ExtremFahrzeuge, nowej Hiace z Rosji albo z Ukrainy. Owszem, są warsztaty specjalizujące się w Japończykach i/lub Toyotach, ale...nie mogą kupić części w ASO! Na szczęście Szczecin leży blisko granicy, a w najbliższym niemieckim serwisie nie ma najmniejszych problemów, jak z resztą na całym świecie.
Tylko co to ma wspólnego ze mną? Ma to, że trzeci tydzień jestem bez basu!! Żaden lutnik szczeciński nie ma ochoty podjąć się dorobienia siodełka. Powiem więcej - tak olany/zignorowany to nie przypominam sobie kiedy ostatnio byłem. Wygląda na to, że nie będąc znanym muzykiem, z którym można sobie zrobić zdjęcie lub którego nazwiska nie można sobie wpisać do referencji, nie można liczyć na wykonanie w końcu dość prostej usługi. Jak dotąd jedynym, który potraktował mnie serio jest Pumex, którego usprawiedliwia przebywanie w...Australii, pozostali powinni napisać wprost na swoich stronach "Cywili nie obsługuję!". Naprawdę, krew już mnie zalewa, a żółć wylewa się uszami. Sytuacji nie ratuje nawet to, że mam zapasową "paździerz", to znaczy chiński, krzywy i głuchy bas 'Lentamente'.
Na logikę, pozostają mi opcje:
- rezygnacja z basowania, szukanie innego hobby. ODPADA!! "i'm loving it!!"
- dokupienie kolejnego basu do kolekcji. ODPADA!! choruję na Spectora, ale póki co mnie nie stać, i co zrobić z Yamahą?
- szukanie chętnego lutnika na większym obszarze; podobno w Gorzowie jest? następny podobno 250km od Szczecina!
- zamówienie i samodzielne zamontowanie oryginalnego siodełka (14pln + przesyłka!), z nadzieją że za chwilę znów się nie rozpadnie,
- odświeżyć swoje muzyczne znajomości, a następnie powołując się na nie ponownie uderzyć....

Tymczasem moja Yamaha wygląda tak:
No. Na dziś to byłoby tyle. Oczywiście można komentować ;-)