Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sabayon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sabayon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wtem! - Land Rover Discovery Mk1 3Door

Ściema!

Spokojnie, dziś nie będzie hejtu, narzekania ani, jak zauważył Yossarian, przemyśleń.
Tak zwyczajnie, po prostu chciałbym podzielić się z Wami skromnym znaleziskiem. Skromnym obiektywnie, bo subiektywnie na LandRovery jestem chory od czasu, gdy byłem...no gówniarzem byłem! Z resztą, publicznie przyznaję, że moimi pierwszymi resorakami w ogóle, były (wtedy produkowane) Simca Marta Rancho i...Land Rover SeriesIII, dokładnie taki. Do dziś to własnie Series/Defender są moimi ulubionymi modelami tej marki. Na drugim miejscu jest Discovery - już nie tak surowa i wymagająca przystosowania maszyna; a i wnętrze uważam za jeden z wzorców funkcjonalności. Swego czasu trochę się tego widywało, teraz niewiele z nich porusza się o własnych siłach. Nie wnikając w przyczyny takiego stanu rzeczy (jak w pewnym sensie na innym przykładzie zrobił to niedawno Qropatwa), z ogromna przyjemnością zauważyłem zaparkowane Discovery serii pierwszej, tym bardziej rzadkie znalezisko, że w tym przypadku w wersji trzydrzwiowej.

Oto ono, tutaj brakuje zamka klapy wlewu paliwa, ale i tak JEŹDZIŁBYM!!!
 Wnętrze - wzór funkcjonalności, koniecznie z cykorłapką :-)

 Fajne opony, ale ten drążek...w sumie się nie znam, ale coś mi tu nie pasuje...
Mam nadzieję, że podobało się choć w ułamku tak, jak mnie. Tymczasem prawie gotowy jest kolejny miks, a w nim kilka - jak sądzę - ciekawych "cukiereczków". Oczywiście zapowiedziany poprzednio pseudo-felieton też napiszę jak tylko będą sprzyjające okoliczności! :-)

P.S. Przypominam się w temacie OpenSuse, w przeciągu dwóch tygodni nastąpi instalacja systemu, a na placu boju pozostały OpenSuse i Sabayon, którego sprzątanie,  ponieważ jest zgodny z Gentoo, mam przynajmniej podstawowo ogarnięte.

piątek, 28 czerwca 2013

Demon siem mondrzy, czyli dwa razy 'V': Virtualbox i VAG

Witajcie zagubieni we czeluściach internetu!
 Zanim przejdę do tzw. 'meritum' - ostatnich kilka wpisó Złomnika wypaliły płynną lawą moje oczy i mózg. Przy okazji zabolała świadomość, że gdyby nie awaria twardego dysku parę lat temu, mógłbym pochwalić się nie mniej miażdżącą kolekcją zdjęć absolutnie niesamowitego żelaza wygrzebanych nie wiadomo z jakich zakamarków internetu.
Ale szybko do rzeczy:
 V1 - w jednym z komentarzy, niejaki 'tjo' podał TEGO LINKAPozwolę sobie nie komentować faktu, że VAG pisze ustawy dla naszych 'osłów' (bo nie obyło się bez słów uznanych za niecenzuralne), a ze względu nieskazitelną polacką miłość do produktów tego koncernu - kolejny prawodawczy koszmarek zostanie jednogłośnie przegłosowany...

 V2 - Virtualbox i USB. Jakieś dwa - trzy lata temu postanowiłem zrezygnować z podziału dysku na partycję (linux/win), zamiast tego wykorzystywać  uroki uruchamiania Virtualboxa. Był jednak podstawowy problem - obsługa urządzeń USB na wirtualnej maszynie. Tak jak nie było wtedy,  tak brak jest nadal w internecie po ludzku napisanych tutoriali. Poniżej postaram się to uzupełnić.
Po pierwsze: wszystkie pomoce zmuszają do używania konsoli. Tylko po co? Większość dystrybucji (wszystkie Ubuntowe, Debianowe, Suse'owe, Fedorowe) posiada graficznego menadżera użytkowników, jeśli nie - jest Wiki i wtedy faktycznie należy użyć terminala.
Otóż: cała magia polega na stworzeniu nowej grupy użytkowników 'vboxusers' (bez cudzysłowia!) i dodaniu do niej użytkownika(ów). Wszystko.
Oczywiście dobrze jest też zainstalować dodatek do Vbox-a "Guest" lub "Additions" - zwykle instaluje się sam - wystarczy kliknąć parę 'okejek':-)
To się pomądrzyłem.
Trzaby jakieś żelazo jutro (?) pokazać. Albo pojutrze. Zobaczę.