Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ernie ball. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ernie ball. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Krótek - basowe rozczarowanie roku

Witajcie!

Znów krótko i znów ponarzekam.
Do rzeczy!
Kilka miesięcy temu zanabyłem w dość okazyjnej cenie drogą kupna struny, które do dzisiaj leżały sobie nierozpakowane głęboko w szufladzie z innymi gratami basowymi. Na próbę.
Dziś, korzystając ze świątecznego rozluźnienia, postanowiłem spróbować czegoś innego niż superjasne flaty (Ernie Ball 2813), tym bardziej że docelowo chciałem zmienić je na cieńsze. Wylądowały na Spectorze...


I co? G****! Rotosoundy tym się tylko różnią od "Kobaltowych flatów" że są czarne i bardziej elastyczne. Poza tym jak dla mnie mają same wady roundów - robią hałas podczas przesuwania po nich palcami i zjadają progi. Brzmienie? (NOWYCH!!!) pomijalnie jaśniejsze niż EB, minimalnie różni się też dźwięk uderzenia o progi. Są też minimalnie cichsze.

Konkluzja? Ernie Ball 2815 zamówione. To będą moje ostatnie struny. Jak w reklamie.

P.S. Jakby coś, oddam za półdarmo EB 2813 przycięte do 2+2 (34")
P.P.S. Ostatnio Justin Chancellor widziany bywa z Warwickiem...


środa, 25 listopada 2015

Basowo - szaleństwo zakupowe, albo spełnianie marzeń

Witajcie!

Czaiłem się i czaiłem - dziś wedle zapowiedzi wrzucam wpis, w którym pozwalam sobie na bezczelne chwalenie się zakupami, które poczyniłem w ciągu ostatnich miesięcy. 

Na pierwszy ogień idą struny - rzecz dość świeża, na rynku pojawiły się w połowie roku, reklamowane jako "flaty w dotyku - roundy w brzmieniu". Kosztują niemało - prawie 200zł, w dodatku nikt oprócz Thomanna i Muzikera nie sprzedaje ich na Polskę. Nie powiem - wahałem się, ale się nie zawiodłem, okazało się bowiem, że czasem reklama potrafi nie kłamać. Osobna kwestia to oczywiście trwałość, ale o niej przekonam się za jakiś czas...


Dwa - kabelek. Produkty Phila Jonesa maja opinię stosunkowo drogich, ale najwyższej jakości, w dodatku "czystych" brzmieniowo. I tutaj mógłbym zakończyć opis, bo tak dokładnie jest, po prostu NIESAMOWICIE CZYSTO. Zero przydźwięków, siania, zbierania radiowego "śmiecia".

Ponieważ jednak lubię się czepiać, to tutaj przyczepię się do sztywności, a właściwie nieelastyczności kabelka. Mimo iż używam go od kilkunastu tygodni, to wciąż zachowuje kształt "jak z pudełka". I muszę dodać - ten kabel jest autentycznie po prostu ciężki!
Porównanie: góra - Phil Jones, dół Planet Waves "goldencośtam" (podobno najlepszy PW):

Trzecim zakupem był przybyły prosto z USA "generator plastiku" i "wycinacz środka" - preamp EMG BTS:

Już niedługo zagram, spokojnie!
Zawartość pudełka:

No dobrze, tylko...to wszystko przydałoby się do czegoś włożyć/zainstalować/podłączyć? A może przy okazji zrealizować jedno ze swoich największych basowych marzeń?
Marzy(ł) mi się (nadal!) Euro4, ale ze względów budżetowych wybór padł na Rebopa. Jak się tylko pojawił na "popularnym serwisie aukcyjnym" w normalnej cenie czterostrunowy, bez chwili wahania kupiłem go.  Po kilku dniach przyszedł - brudny, zaniedbany i...śmierdzący(!), ale MÓJ!

 Tak, to jest tłuszcz i cholera wie co jeszcze:

I jeszcze prawie nowe czerwone Warwicki (polegam na zdaniu lutnika).
  "Aktualizacja kanapy", czyli coś jak rodzinka w tymczasowym komplecie:
Po wizycie u lutnika i przynajmniej wstępnym ogarnięciu raz, że wygląda świetnie, a dwa - wyposażony (na razie) w preamp Aguilara OBP-1 BRZMI! Struny (oprócz zdechniętej natychmiast po założeniu A) okazały się strzałem w dziesiątkę - są flatami brzmiącymi jak przyzwoite, mięsiste roundy. Nie wiem na ile to kwestia stanu instrumentu, ale przy okazji przekonałem się, że czerwone Warwicki nie brzmią. Wcale. Osobiście nie wydałbym 15zł na te struny. Cobalty zmasakrowały je brzmieniowo bez litości.
W szufladzie pozostał jedynie, czekając na przypływ gotówki i wynikający z tego faktu zakup "fitujących" pickupów preamp. Ma być "plastik", więc w grę wchodzą wyłącznie EMG DC lub CS.
Chyba nikogo nie dziwi, że aktualnie mój aktualny awatar wygląda tak?
(aaale oryginalnie!)

BTW. Gdy lutnik wziął Spectorka po raz pierwszy do ręki i poszarpał trochę struny na sucho, stwierdził "hm, brzmi jak przyzwoity jazz". A teraz? jest jeszcze lepiej; mimo najprostszych pickupów mięcha mu nie brakuje, a ilość radochy która daje trudno jest mi określić słowami. Tylko ta struna A...która i tak brzmi lepiej niż czerwone Warwicki.

Tak więc drogi Święty Mikołaju, jeśli przypadkiem czytasz tego bloga, to ja bym tylko miał życzenie podreperowania budżetu, mocno nadszarpniętego powyższymi (i nie tylko) wydatkami, a co trzeba to sobie sam zakupię. Na przykład taki interface audio żeby się ponagrywać i - powiedzmy - tutaj powrzucać próbki udowadniające, że Spector to nie tylko "sam dół" :-)

P.S. następny będzie jazz, albo coś w ten deseń.

Aktualizacja 27.11.2015: wyciągnąłem z kąta i odkurzyłem mojego 20-watowego "potwora"  - Hiwatta. MATKO BOSKO JAK TO SIĘ ŚWIETNIE ZE SPECTOREM DOGADUJE, ILE MIĘCHA!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Szał zakupów: Dean Markley NickelSteel Bass XM

Fogadtatás!
W cyklu "Szał zakupów" postanowiłem napisać parę słów (bo nie recenzję!!) o moim aktualnym zestawie strun basowych. Jak pisałem jakiś czas temu, moje dotychczasowe DR Black Beauties odmówiły współpracy, zaś jedną z opcji które brałem pod uwagę były "jakieś flaty". Przy okazji odpowiedni temat z forum z miastem w nazwie przeczytałem i nie byłem wiele mądrzejszy niż przed przeczytaniem.
Postanowiłem wiec pójść na żywioł i w moim (niekoniecznie) ulubionym sklepie muzycznym facetowi za ladą powiedziałem "najtańsze porządne struny do basu, czwórki". Ten pomyślał chwilę, i podał mi szare pudełko, o takie:
Kwestia otwartą pozostało dopasowanie rozmiarówki/grubości, zdecydowałem się na najgrubsze - XM, czyli 50-110. Wkrótce miałem tej decyzji trochę pożałować, ale po kolei.
Pierwsze wrażenie - ciężkie są!
Drugie - zimne jak diabli!
Stare struny zdjąłem i rozpocząłem procedurę zaawansowanego odświeżania (denaturat, później ciepła woda+płyn do naczyń, znów denaturat). Nie, o tym nie będę dziś pisać.
Przy zakładaniu nowych strun okazało się, że owijka najgrubszej struny (E4), kończy się zaskakująco szybko, zaś przy przycinaniu struny A3 coś się mnie popyrmyliło i uciąłem jakieś 4 cm za szybko. 
Nic to, ustawiamy - tak jak lubię i...pozytywne zaskoczenie. Struny nie tracąc dźwięczności dają się ustawić bardzo nisko, na granicy fretbuzu, to znaczy przy delikatnym/normalnym graniu jest czysto, natomiast przy dynamicznym/mocnym graniu struny dzwonią o progi jak trzeba - i tak praktycznie przez całą długość podstrunnicy!
Pozostając przy właściwościach fizycznych - struny są dość twarde, ale nie aż tak jak się obawiałem, podczas grania spokojnego prawie nie ma różnicy w stosunku do "normalnych" niklów albo stalówek. Co innego przy ostrym naparzaniu, na przykład podczas grania podstawowego riffu z "Luminol" S.Wilsona, przy akompaniamencie dzwoniących progów, opuszki palców prawej ręki potrafią zaboleć! Dzieje się to oczywiście w jakiejś części ze względu na mój brak doświadczenia, ale chyba jednak przede wszystkim ze względu na kształt oplotu - stosunkowo rzadki i ostry, szczególnie na strunie E.
Brzmienie.
Ponieważ już trochę czasu minęło, "szklanka" bezpowrotnie zniknęła z brzmienia. To, oraz fakt naprawdę fajnej wrażliwości na artykulację mogłoby wystarczyć za opis, ale nie jest tak różowo. Niestety, momentami mam wrażenie że zestaw jest bardzo nierówny - struny E i A z to jedno brzmienie, D i G to drugie. Nie jest dramatycznie, ale słychać pewna "dziurę w paśmie" - z jednej strony jest dużo fajnego "bulgoczącego" i dynamicznego dołu, z drugiej dużo dźwięcznej góry. I to chyba największa wada, być może akurat tylko mojego egzemplarza.
Podsumowując - struny świetnie współpracują z moja Yamaszką, uwydatniając jej "nowoczesny" charakter (do klasycznego brzmienia jej naprawdę daleko; także na sucho, z dechy). Zaś zmiana rozmiarówki przekonała mnie, że następny zestaw będzie w rozmiarze 50-105, no może 45-100. I cena - 15zł więcej od Hartke czy innych Warwicków ;-)

Jeszcze kilka fotek:
Bałagan na kołkach:
Siodełko dało radę ;-)

P.S. Powoli kształtuje się obraz kolejnego miksu autorskiego...tylko muszę przynajmniej jedną z upatrzonych fur ustrzelić!