Od Razu ostrzegam - osobnicy wrażliwi, miłośnicy Volv, Volvów i innych takich, proszę wziąć coś na uspokojenie, ponieważ przed Wami widok niecodzienny. Pamiętacie szczecińskiego kolekcjonera (a właściwie były specjalizowany warsztat) Citroenów z lat 70, 80 90? Okazuje się, że przerzucił się na Volva, i to nie byle jakie. Otóż....ale co ja będę klawiaturę strzępił, paczta:
No. To mamy w Szczecinie co najmniej PIĘĆ Volvo 262C, czyli około 3/4 wszystkich występujących w Polsce ;-)
Nie sposób nie zauważyć, że od jakiegoś czasu moja aktywność internetowa praktycznie na każdym polu spadła do poziomu błędu statystycznego. Staram się co prawda wrzucać coś w miarę regularnie, ale jest to raczej jak na blog częstotliwość żenująca; nie da się niestety być w kilu miejscach na raz.
Ale może do rzeczy - były sobie wybory prezydenckie, a ja zmieniłem pracę (kredytu nie planuję) ;-) Ta zaś charakteryzuje się przede wszystkim brakiem możliwości korzystania z internetu, sporą ilością "delegacji" i warunkami finansowymi, które prawdopodobnie pozwolą na spełnienie mojego największego basowego marzenia - Spectora Euro (YEAH!). Własnie - do tej pory wszystko było jasne - moim celem (takie założenie czyli) jest/było skompletowanie docelowo maksymalnie trzech instrumentów:
1. Spectora, z jego kompresją, wygodą i charakterystyczną reakcją na artykulację (tak, wiem SAM DÓŁ),
2. Coś np. jesionowo-klonowego/hebanowego, mocno punktowego i agresywnego,
3.Coś do grzmocenia kostką pod przesterami (do uskuteczniania np. stonerów) z dużą ilością "mięcha".
Wszystkie możliwie wygodne, z lakierowanymi korpusami i możliwie stabilnymi gryfami.
Gdzieś tam, z tyłu głowy kołacze się też myśl o Yamaszce TRB, która mogłaby do pewnego stopnia być po trochu każdym z trzech punktów, natomiast drugim i trzecim Lakland *-94 albo L-2000...Aż tu nagle pojawiły się nowe basówki PRS i już nic nie wiem. Z próbek na internecie i recenzji Ludzi-Którzy-Się-Znają na mój rozum wynika, że taki Kingfisher byłby dla mnie idealny jako jedyny instrument; a jest przecież jeszcze taka Aria Pro II SB (nawet nowa!), RSB, Ibanez Musician...
Taki prezent na urodziny postanowiłem sobie sprawić. Temat oczywiście będę kontynuować, a tymczasem przejdźmy do (głównie) czterokołowych tematów.
To może podkładzik?
Lecim z żelazem, prosto ze Szczecina:
Nie bardzo wiem co to; ostatnio coraz częściej go widuję:
a w sumie niezbyt daleko od powyższego miejsca:
Troszkę nieoczywistych Fiatów:
Takie żelazo bardzo lubię:
...a takie uwielbiam! (mimo, że prawie nowe)
Na początek kącika francuskiej motoryzacji Masterek 1:
Tymczasem w salonie Peugeota:
Podobno rzadkość:
Ujęcie słabe, ale...TE DETALE! ;-)
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia co ma wspólnego "królowa dróg i poboczy" z ASO VW...
a może coś mnie się pomyliło...
Czas na kącik żelaza zza Wielkiej Wody.
Najpierw delikatnie...
...solidnie...
I mocniej:
Na tego długo polowałem...
...aż został ustrzelony dla mnie przez Wybrankę, której jestem niezmiernie wdzięczny:
Tymczasem na Pogodnie - Volvo, które już w sumie u mnie było:
...tuż obok zaś za bramą: Melex, Saxo i DWA V262:
Przy powyższych wypasione 760 już nie robi takiego wrażenia:
Jeszcze tylko dwa zupełnie różne VW LT...
Tymczasem w Danii...
i tuż obok:
natomiast zbliżając się do stolicy...
...i w niej samej:
Zauważyłem, że takie Alto występuje w Kopenhadze w ilościach ponadprzeciętnych:
Osoba dobierająca felgi może pochwalić się całkowitą absencją gustu i zmysłu estetycznego:
Podobnie tutaj, ale ten przynajmniej BRZMIAŁ!
O ile w Danii widać sporo Tesli, to w Szwecji:
a wracając do Szczecina można natknąć się na takie widoki:
I to tyle na dzisiaj, siłą rzeczy pojawiać się tu będą podobne znaleziska. Regularnie - co miesiąc.
No.
Nie wiem jak u Was, ale ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem i atmosferze chaosu, dezinformacji i niedopięcia na ostatni guzik. W internetach konsekwencją tego widzialną dla Was, drodzy czytelnicy, były na przykład moje komentarze - skróty myślowe. A dopiero co w zeszłym tygodniu pisałem o tym u Beboka.
A skoro ostatni mój wpis -wiem, niekoniecznie interesujący - nie cieszył się zadowalającą oglądalnością (w końcu nie jestem ani basistą ani Basistą), pora na porcję żelaza ze Szczecina i okolic - czyli demonicznego miska autorskiego.
Po gwałtownym protestach społecznych i spaleniu mojej kukły przed budynkiem sejmu, ustąpiłem i postanowiłem, że dziś zdjęcia pojawiają się (a przynajmniej powinny) jako "Duże" miniatury :-)
Hasło na dziś:
Kącik "już u mnie były, ale ciekawe co u nich":
Czas na niekoniecznie soczysty
KCT - Kącik Czarnych Tablic (pamiętam, żeby złapać Musso!):
Kolejny eksponat z cyklu "...dawniej Opel potrafił...":
Nagle! co za nieodpowiedzialny człowiek jeździ takim starym samochodem! truje ptaszki i rybki! nie dba o bezpieczeństwo swoje, najbliższych i otoczenia! Jak można jeździć samochodem bez ABS-u, ASR-u TRD-u XYZ-u i pierdyliarda poduszek powietrznych! I to Z KRAKOWA!
Nieciekawa okolica, podejrzane podwórko, a tam (byłoby lepsze zdjęcie ale wolałem się ulotnić):
Dwudrzwiowy sedan:
Podwójne widzenie. Jak robiłem to zdjęcie to ujęcie wydawało mi się ciekawsze...