Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zx. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zx. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Miks autorski cześć 17 - miks wielkanocny & Debian, Debian über alles!

Zdrastwujtie!

Sałatki pociachane i zamieszane, bigosy ugotowane, ciasta ugniecione i upieczone, więc najwyższa pora, by (cytując klasykę) "Ciąć metal i krzesać iskry!".

Na Allegro to zdjęcie miałoby opis "Escort 1996, bogate wyposażenie, DO POPRAWEK BLACHARSKO-LAKIERNICZYCH, STAN JAK NA ZDJĘCIACH".
 Prawdziwy rodzynek, w dodatku pod maską wesoło klekotał dizelek:
 Smutna prawda o tzw. "postępie" w motoryzacji - taka Celica ma większy prześwit niż wiele dzisiejszych SUV-ów
 Ktoś chętny?


Podobie mnie się

Trochę czarnych blach:

 Tego nie widać na zdjęciach, ale stan tego Merca był niesamowity, jakby miał na karku jakieś 3-5 lat:




 Jak zobaczyłem tego Durango Mk1, przyszedł mi do głowy pomysł na quiz: "Na jakim samochodzie/modelu współcześnie produkowanym wzorowali się inżynierowie Dacii tworzący sylwetkę drugiej generacji Logan MCV?"

 Fajne kombo PSA:
 MNIAM! MNIAM MNIAM! (tylko szkoda że czarny!!!)

 Zabrakło srebrnej taśmy :-)
Na koniec kącik "Złomnik approved":


I to by było tyle w temacie żelaza.

Parę dni temu na swoim G+ wrzuciłem info o przetestowanej osobiście dystrybucji Sparkylinux. Chciałbym dorzucić kilka słów więcej, a dokładnie - polecić.
Sam system oparty jest na Debianie z gałęzi Testing + swoje dodatkowe repozytoria, w których umieszczone są baaardzo ciekawe dodatki. I to właśnie one oraz fakt, że w momencie zainstalowania dostajemy w pełni skonfigurowany i wyposażony (np. w niewolne kodeki) system sprawia, że jest on bardzo ciekawą propozycją.
W sumie to taki jeszcze lepszy LMDE. Lepszy, bo do dyspozycji mamy autorskie narzędzie -SprakyAP, umożliwiające aktualizację (na dwa sposoby) i posprzątanie systemu (APT, stare jądra, osierocone pakiety...). Właśnie takiego narzędzia brakowało mi w Debianie! Razem z Bleachbitem (szczególnie z pakietem "Bonus") zapewnią sprawna pracę systemu.
Ale czymże byłby system bez środowiska graficznego? Ponieważ docelowo wybrany przeze mnie system ma być godnym następcą WinXP na dość leciwym komputerze, testowałem Sparkylinux z lekkimi środowiskami. Wersja z XFCE niestety nie przypadła mi do gustu, ale Razor-QT!! O tak! Ten oparty o biblioteki QT, a w niedalekiej przyszłości całkowicie zintegrowany ze środowiskiem LXDE, już teraz przejął niektóre jego cechy, jedną nich jest niestety dość toporna konfigurowalność. Można bawić się kolorami/zachowaniem okien, ikonami, kursorami myszy, widgetami na pulpicie i panelu dolnym, ale...nie udało mi się zmienić koloru tegoż panelu!! Tak samo zamiast ikony i słowa "Menu" zostawić tylko ikonę. Nie udało mi się również jak dotąd zmusić klawiatury do generowania polskich znaków. Podobnie do menadżera plików nie potrafię (co nie znaczy, że nie jest to możliwe) wprowadzić dodatkowych opcji w menu PPM. Na szczęście całość działa bardzo sprawnie i szybko, nawet po włączeniu efektownych animacji.
Mimo pewnych wad (tylko niektóre wymieniłem powyżej) konkluzja jest bardzo prosta - na dzień dzisiejszy Sparkylinux kasuje konkurencję, a hasło z tytułu po raz kolejny potwierdziło swoją prawdziwość :-) Przynajmniej dla moich potrzeb.
A! żeby było jasne - do Sparkulinux podchodziłem jakiś (dłuższy) czas temu, i to nie raz; odebrałem tę dystrybucję jako bardzo niedopracowaną i "mroczną" w raczej negatywnym znaczeniu tego słowa.

Kóniec.

czwartek, 6 czerwca 2013

Wtem! Żółte Grzyby, albo różne perypetie Zastavy

Dzymdybry!
 Słowo wprowadzenia: przypominam że mamy rok 2013, a samochody z lat 80-tych jakos nie chcą przestać jeździć.
Weżmy na przykład mojego znajomego (którego umiejętności i możliwości mechaniczno-warsztatowe może i są na poziomie statystycznego Gumiaka, ale w przeciwieństwie do niego używa MÓZGU), któren ów parę lat temu nabył drogą kupna Citroena AX 1,5D. Tem mały, stary kurdupel (mowa o samochodzie!) nie dość że nie ma zamiaru rdzewieć, psuć...no, może trochę, to nie sposób go zmusić do spalania więcej niż 5 litrów oleju napędowego na 100km.
 Za pomocą tej nieudolnej paraboli  chciałbym przejść do dzisiejszego tematu: poważanego w czasach nam minionych wytworu (aktualnie) serbskiej fabryki samochodów w mieście Kragujevac - Zastavy 1100 / 1300 / 101 i różnych ich losów na dwóch przykładach modelowych.

 Grzyb pierwszy: posiada Zastavę, ale gdy przychodzi wolny rynek i granice - zapomina o sentymentach, tysiącach kilometrów (na działeczkę i z powrotem?) przemierzanych niezawodnie w otoczeniu zazdrosnych spojrzeń rodaków podróżujących w wyraźnie gorszych warunkach swoimi wytworami myśli ińżynierskiej z obozu demokracji ludowej. Gdy nadarza sie okazja, zanabywa symbol prestiżu z okrągłym logiem na grillu, zaś na kuprze dumnie od tej pory wozi srebrny napis TDI.
 Z dobrze poinformowanego źródła wiem, że poniższy pojazd wkrótce wyląduje w "krainie wiecznie czystych gaźników", więc jeśli ktoś zainteresowany to wypadałoby się śpieszyć.



Grzyb drugi: a nie...to jest  Starszy Pan. Ma gdzieś euro-sreuro, gwiazdki i dwótlenki (pisownia zamierzona), skoro jego Zastava do tej pory jeździ, to niech sie wnusiu nie wymądrza o czarnych i srebrnych "jedynych takich, niezawodnych i niebitych". Aż miło popatrzeć, choć powoli bliżej mu do stanu "kolekcjonerskiego" niż idealnego.



 P.S. Powoli ogarniam telefony, dysk twardy, karty pamięci, co nieubłaganie oznacza tworzenie PIERWSZEGO MIKSU AUTORSKIEGO. Jak się tak upieracie to wypiję za to :-)