To uczucie, gdy rano w hotelowej restauracji jesz śniadanie stolik obok zespołu, który ostatniej nocy podczas festiwalu rockowego zagrał taki zajebisty koncert, że wyrwało Cię z butów, a podczas całego wykonu bujałeś się jak debil, darłeś ryja i machałeś w kierunku sceny łapami.
A śniadanie jest smaczne.
A śniadanie jest smaczne.
Zdjęć nie będzie :-)
Od tego są na przykład miksy autorskie, polecam ostatni, z numerkiem 69.
