"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

czwartek, 7 maja 2015

Miks autorski 45 - pauzunia

Witajcie!

Się porobiło się! Od trzech miesięcy nie było u mnie nic innego niż mniejsze lub większe miksy. Chyba trzeba wziąć się za bary z tym blogiem i coś napisać Ale (jeszcze) nie tym razem - przez ponad miesiąc zebrało się trochę materiału, więc dziś ostateczne opróżnienie katalogu "Obrazy/Blog".

Zaczynamy z przytupem - kawałkiem zespołu którego słuchałem namiętnie w czasach stu...ale jestem stary! (oczywiście płytę ktoś ode mnie pożyczył i nie oddał...)

1.  Ciekawostka - wiecie jaka książka jest bestsellerem w Empiku? Przypadek? ;-)

2. Twierdzisz, że nie masz na kogo głosować? Przekonaj się, że masz - sprawdź którąś z ankiet, np ten TEST WYBORCZY od ewybory.eu. Jakby test nie chciał wystartować, wyłącz dodatki zabezpieczające przed szpiegowaniem w przeglądarce. Albo tylko AdBlocka.
DO CHOLERY IDŹ NA WYBORY!

3. Czas najwyższy na żelazo. Tradycyjnie początek miksu zarezerwowany dla czarnotablicowego:

 Wspominałem, że dość długo zbierałem materiał?
 Może Polonez to nie był jakiś szczyt, ale żeby od razu z takim epitetem?










i po drugiej stronie ulicy:
 Jeszcze nie tak dawno sprawne żelazo:

 Wystarczy. Kolejny szczeciński (rzadki) Daimler:

Odkrycie pierwszej generacji, wersja PoszukiwaczSłońca:

 Chyba wiało po kolanach....
 Raptor lookalike:
 Długo z kartką nie postał:
 Chyba podwójne widzenie, ale się na tych H nie znam:
 Przybujał się z Krakowa:
 piękny!

 #miełemkiedyśtakiego:
Gdzieś na skraju województwa Zachodniopomorskiego:
...i podwórko trochę bliżej Szczecina:

Jeszcze trochę ich jeździ
i nie mogą przestać:
Podobnie dostawcze Renówki:

Diesel + reduktor + dwie sztywne osie po angielsku:

Diesel + reduktor + dwie sztywne osie po japońsku:
 Kącik szwedzkiego żelaza zaczynamy od garbatego uciekiniera:
 Dokładamy czerwoną cegłę: 

 drugą:

 i trzecią (740, jakby ktoś miał wątpliwości!):
Czy ten przywiózł cegły?
 Idąc sobie ulicą (tym razem niespokojnie - śpieszyłem się), coś wydało mnie się niepasujące do rzeczywistości.
Błąd w Matriksie albo co:
te zacieki to nic innego niż rdza:
 Pięknie bulgotał!
 Tak, był u mnie, ale z cytrynową chorobą nie wygrasz:
 Podgnity Mitsu, chyba nawet 4x4:
 I na koniec polski dostawczak:
 Kilka dni później już go nie było ...

3. A teraz zupełnie innej beczki, czyli foty bez związku:

Odpowiedź na niezadane pytanie:
Jakby ktoś miał wątpliwości, czy alkohol szkodzi:
 A tutaj śmiechłem. Oczywiście posiadacze legalnie zdobytych praw jazdy wiedzą dlaczego:

I to było na tyle.