Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zastava. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zastava. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

Wtem! - mózg zwybuchowany, czyli tymczasem w Danii.

Witajcie!

Nie pamiętam dokładnie jak brzmiały dialogi w tej scenie, bo tego filmu nie widziałem szmat czasu, ale postaram się oddać sens:
"(pukanie do drzwi)
- Idź Hans zobacz kto tam!
- Znowu ja...(otwiera wizjer "Judasza")...Ty patrz Frank, KOLOMBO do nas się dobija!
- Co Ty wygadujesz? Znowu przeszedłeś do pracy napity?
(podchodzi, odsuwa Hansa i sam patrzy przez wizjer)
-Ech Ty głupi, to nie Kolombo, ale grający go aktor! Tak z Tobą źle, że nie odróżniasz filmu od rzeczywistości!"

I napisy do tego ;-)
(ciekawe kto wie z jakiego to filmu?)

Ale ja dzisiaj nie o tym. Otóż podczas ostatniej mojej wizyty w Danii przejeżdżałem okolicami, w których byłem po raz pierwszy. W sumie normalna rzecz bo dojeżdżałem do pewnego dużego miasta z nieoczywistej strony, ale to co ujrzałem na przestrzeni około 200 metrów zasługuje IMHO na osobny wpis. I to mimo słabej jakości zdjęć, robionych pod słońce i w pośpiechu, bo klient czekał.
Tym razem nie będę się silił na jakieś specjalne komentowanie.

Najpierw widać jakiś komis samochodowy. Dobre oko dostrzeże na drugim planie - po lewej Forda Capri, a po prawej - białego Opla.
 Ekhem:

 Ktoś wyrzucił dobrego Mercedesa...

Dziękuję, dobranoc.

P.S. TUTAJ link do tego "VW T2" ;-)

sobota, 20 września 2014

Miks autorski 34 - XXVI zlot FSOAutoklubu, czyli 'Made In Poland'...

Witajcie!

Nie jest dobrze. Nie dość, że dzisiejszy wpis spóźniony jest prawie o tydzień, a Qropatwa na dziś przygotował stosunkowo podobny (choć fajwokloaczny), Yossarian tez coś ostatnio o FSO, to na dodatek jest to już czwarty miks pod rząd na tym demonicznym zakątku 'blogosfery'. Jako następny zaplanowałem bliższe przyjrzenie się pewnemu 'rodzynkowi', który jakimś sposobem przyczaił się przy okazji zlotu...
A właśnie - ZLOT! Odbył się takowy w zeszły łykend, a za główną bazę miał Trzebież. Gratulując lokalizacji, już w piątek dane mi było minąć na ulicy kilku uczestników, w tym nieobecną poniżej (niestety!) Warszawę...
Żeby było jasne - na polskich produktach samochodowych się nie bardzo znam, choć niektóre lubię. Nie wiem który pojazd produkowany był w którym 'FS.', za najlepszy silnik w polskim samochodzie uważam XUD.9 w Polonezie, a za najlepszy samochód robiony w Polsce raczej Peugeota 405 ex-aequo z Fiatem 127p. Ale na zlot wypadałoby się wybrać, w końcu blog i te sprawy. I się wybraliśmy, przynajmniej na epizod odbywający się na terenie byłej zajezdni tramwajowej - aktualnie muzeum przy ulicy Niemierzyńskiej. Po rozmowach z oglądaczami i uczestnikami doszedłem do wniosku, że na tę pożegnalną część zlotu przybyli już niestety nieliczni uczestnicy, niekoniecznie najciekawszymi pojazdami.
Zanim fotki - podkład, który stanowi kawałek który z jakichś powodów natychmiast skojarzył mi się  z tematem dzisiejszego wpisu:

Jedziem z fotami - tutaj wlepka z jednego z Kantów:
 Jakby ktoś miał wątpliwości:
 Co tam zlot, ciekawsze rzeczy na drugim planie:
 "Paaanie, ani kropelka nie wycieka, oleju nie bierze, wszystko suche!" (autentyk właściciela):
 Wszystko kanciate, nawet kombi:

 Lajn-ap:
 No co!? Jest 'p'? Jest!

Ciekawe...ani jednego czarnego "prestiżu"! Wszystko kolorowe:
 Wreszcie coś polskiego:
Złombol? a on nie powinien być dzisiaj w Hiszpanii?


 "Zaparkuję z boczku, może się nikt nie zorientuje" ;-)
 Nad bezpieczeństwem imprezy czuwała Policja w swoim BTR-60...a nie, czekaj ;-)
Nadjeżdżają posiłki...
 ...i ustawiają się w szeregu obok...
 ..sportowe wnętrze, jak na lata siedemdziesiąte...
  ...Akropolis?
 Ostatni rzut oka na wnętrze klasyka:
I to by było na tyle. Jak powyżej napisałem, nie bardzo kręcą mnie polskie samochody (perły PRL, hehe!), w dodatku dopiero co obcowałem z naprawdę sporą ilością oszałamiającego żelaza i się nieco uodporniłem (ach! tamten DS!). Mam jednak nadzieję, że się podobało.
Tymczasem,
borem,
lasem.


czwartek, 10 kwietnia 2014

(mini)Miks autorski część 16 - Japanische Eisen & Made In Poland

Witajcie czytelni(cz)ki!

Na początku dwie sprawy.
- Czy zauważyliście, że ostatnio na blogach moto pojawiają się reklamy VW? Niby nic takiego, ale wyglądają one tak:
Właśnie. Wygląda na to, że VW nie wie, gdzie montował silniki w T1. Rozumiem, minęło prawie 60 lat, ale (chyba) bez przesady!

- Czy na sali jest osoba, która ma ogarniętego OpenSuse? Coraz bardziej skłaniam się do rozwiązania zastępującego WinXP w postaci OpenSuse + Xfce + Tumbleweed - czyli lekko i ciągle. Nierozwiązanym dla mnie do tej pory problemem jest kwestia sprzątania systemu. O ile Bleachbit w wersji "bonus" razem z RPMorphan osiągają niezłe wyniki, to taki Ailurus nie chce się nawet zainstalować (brak bibliotek okołoPythonowych). Oczywiście wiem, że nie istnieją w dystrybucjach RPM-owych problemy z APT (bo APT po prostu nie ma!), ale co ze starymi/nieużywanymi kernelami, pamięcią podręczną i konfiguracjami programów po ich odinstalowaniu?

Przejdźmy do sedna dzisiejszego wpisu. Jako etatowy hejter Hond zapraszam do zapoznania się z poniższym żelazem.

Honda, która niczego nie udaje!! C'est pas vrai!

 Żółte Logo (nie Jazz)

Dwie Hondy Civic. Coś w "rozwoju" poszło nie tak, bo ta na drugim planie oferuje mniej miejsca w środku, niż ta starsza...

 Koniec tematu Hond, teraz na czerwono:

 Nigdy nie mogę na pierwszy rzut oka (ani na drugi) odróżnić ich od Toyoty...
 Subaru Rally Power!!!...1,6 :-)


 MADE IN POLAND:

 Czarny Hammerite?



 Nieruchomość :-)

Na zakończenie zapowiedź. W kolejnym wpisie, o ile "czynniki obiektywne" na to pozwolą, zamierzam zmierzyć się z pewnym niemotoryzacyjnym tematem. Podejrzewam, że nie obędzie się bez wiadra pomyj i żółci :-)))

Jako przedsmak - powitajcie Janusza:
P.S. Oczywiście z tą żółcią i pomyjami przesadzam; w końcu kontrowersje dobrze się sprzedają :-)