To musiało kiedyś nastąpić - oto przed Wami trzecia i ostatnia część zdjęć z wojaży po Polsce. Tym razem coś naprawdę mocnego - złapany przed sklepem z elektroniką w Polkowicach - Mercury Comet!
Normalna sytuacja, jadę sobie spokojnie, dojeżdżam do świateł, gdy nagle jakiś muskularny kształt kilkanaście metrów od drogi przykuwa mój wzrok. Szybka decyzja, kierunkowskaz i 'dzida' na parking, bo jeszcze mi ucieknie!! (jak niedawno W110 w stanie miętowym). Nie uciekł, nikt we mnie nie wjechał, a z kilkunastu zdjęć jakie zrobiłem tej pięknej bestii wybrałem te w najlepszej jakości.
Ostrzeżenie: jeśli Waszą reakcją na solidne żelazo jest intensywne wydzielanie płynów, zalecam uprzednie zaopatrzenie się w odpowiednie środki chłonące, trzymane w zasięgu ręki :-)
Czyż nie uważacie, szanowni czytelnio-oglądacze, że europejska konkurencja obok wygląda po prostu żałośnie??
P.S. Tymczasem po powrocie zebrało się już tyle zdjęć, że zasługują na miksa...ale to już inna historia...















