"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

czwartek, 6 czerwca 2013

Wtem! Żółte Grzyby, albo różne perypetie Zastavy

Dzymdybry!
 Słowo wprowadzenia: przypominam że mamy rok 2013, a samochody z lat 80-tych jakos nie chcą przestać jeździć.
Weżmy na przykład mojego znajomego (którego umiejętności i możliwości mechaniczno-warsztatowe może i są na poziomie statystycznego Gumiaka, ale w przeciwieństwie do niego używa MÓZGU), któren ów parę lat temu nabył drogą kupna Citroena AX 1,5D. Tem mały, stary kurdupel (mowa o samochodzie!) nie dość że nie ma zamiaru rdzewieć, psuć...no, może trochę, to nie sposób go zmusić do spalania więcej niż 5 litrów oleju napędowego na 100km.
 Za pomocą tej nieudolnej paraboli  chciałbym przejść do dzisiejszego tematu: poważanego w czasach nam minionych wytworu (aktualnie) serbskiej fabryki samochodów w mieście Kragujevac - Zastavy 1100 / 1300 / 101 i różnych ich losów na dwóch przykładach modelowych.

 Grzyb pierwszy: posiada Zastavę, ale gdy przychodzi wolny rynek i granice - zapomina o sentymentach, tysiącach kilometrów (na działeczkę i z powrotem?) przemierzanych niezawodnie w otoczeniu zazdrosnych spojrzeń rodaków podróżujących w wyraźnie gorszych warunkach swoimi wytworami myśli ińżynierskiej z obozu demokracji ludowej. Gdy nadarza sie okazja, zanabywa symbol prestiżu z okrągłym logiem na grillu, zaś na kuprze dumnie od tej pory wozi srebrny napis TDI.
 Z dobrze poinformowanego źródła wiem, że poniższy pojazd wkrótce wyląduje w "krainie wiecznie czystych gaźników", więc jeśli ktoś zainteresowany to wypadałoby się śpieszyć.



Grzyb drugi: a nie...to jest  Starszy Pan. Ma gdzieś euro-sreuro, gwiazdki i dwótlenki (pisownia zamierzona), skoro jego Zastava do tej pory jeździ, to niech sie wnusiu nie wymądrza o czarnych i srebrnych "jedynych takich, niezawodnych i niebitych". Aż miło popatrzeć, choć powoli bliżej mu do stanu "kolekcjonerskiego" niż idealnego.



 P.S. Powoli ogarniam telefony, dysk twardy, karty pamięci, co nieubłaganie oznacza tworzenie PIERWSZEGO MIKSU AUTORSKIEGO. Jak się tak upieracie to wypiję za to :-)

2 komentarze:

  1. ...obrazki jakby znajome :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastavy zawsze bardzo mi robiły. Ostatnio dyrdając rowerkiem do arbeitu upolowałem piękną, granatową, na srogim felunku. Jeździłbym.

    OdpowiedzUsuń