"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

środa, 24 lipca 2013

Demon siem mondrzy: 'C' jak Clonezilla

Close Windows, Open Doors
Witam.
Był sobie taki film (kto mi przypomni tytuł?), główny bohater - malkontent i oportunista - wiedzie sobie spokojne życie. Jakoś w dziesiątej minucie filmu żona (?) wpada na jakiś rewolucyjny pomysł, na co on stawia bierny opór wyrażony w zdaniu "zmiany są złe!". Akcja filmu się rozwija, pomysł żony(?) przeradza się w katastrofę...bohater na koniec filmu kwituje całą sytuacje "zmiany są złe!".
Niedawno się o tym przekonałem. Ale po kolei. Dłuższy czas temu zakupiłem komputer, HP o całkiem niezłych parametrach i niezłej cenie, bo model już nie był w produkcji. Przez te parę lat przez dysk twardy przewinęło się kilka systemów - kilka Mandriv, Minty, na dłużej zagościł LMDE w międzyczasie przerobiony na "normalnego" Debiana Testinga Xfce (niestety nie udało mi się go odchudzić). Po którejś aktualizacji niestety sterownik drukarki odmówił dalszej współpracy. Tak się złożyło że  w międzyczasie stałem się posiadaczem twardego dysku Seagate ST3250318AS, postanowiłem oryginalnie zamontowany WestenDigital WD5000AAKS schować do szuflady, a na nowym zainstalować Xubuntu (używane do dzisiaj) z którym drukarka nie ma problemów (odpukać!).
Podstawowym problemem z WD jest to, że się grzeje i jest stosunkowo głośny - no może nie głośny, ale jego dźwięk przypomina silnik z nowszych Transitów i Transporterów, niby cichy ale uszy drażni.
Po zainstalowaniu systemu i przeniesieniu zawartości partycji /home zrozumiałem swój błąd. Może i Seagate jest niższy, nie grzeje się tak i w ogóle go nie słychać (jeśli można użyć analogii basowej - brzmi jak Warwick na zdechłych strunach, tzn 'guma' gubi się w miksie) to przede wszystkim jest wyraźnie wolniejszy i co dziwniejsze - obciąża system podczas pracy - czego co gorsza nie widać na wykresach obciążenia (sprawdzane z GKellM i gnome-system-monitor)!
Wytrzymałem rok, w tym czasie zrobiłem upgrade z wersji 10.04 do 12.04 ale kilka dni temu powiedziałem DOŚĆ! i zacząłem szukać w miarę bezbolesnego sposobu przeniesienia kompletnego, zainstalowanego systemu na stary dysk.
Na pierwszy ogień poszedł ReduBackup. Może jestem za stary żeby to ogarnąć ale nie dałem rady. Jakbym nie kombinował potrzebowałbym trzeciego dysku tymczasowego na pliki obrazu backupu.
Druga była tytułowa Clonezilla, linux live oparty na debianie. Prawdą jest to co o niej piszą - w obsłudze przypomina multiefekt Boss GT-10B - prawdziwy kombajn o ogromnych możliwościach, ale wszystkie komunikaty i opcje (w najlepszy przypadku angielskie) należy czytać uważnie i ze zrozumieniem i klikać dopiero gdy ma się absolutną pewność co się robi.
Dwa razy "walczyłem" z Clonezillą, pierwszy raz na ustawieniach podstawowych, bez wchodzenia w podmenu "PRO" ;-)  Skończyło się, owszem, na skopiowaniu działającego systemu, ale ponieważ dysk źródłowy miał mniejszą pojemność po sklonowaniu pozostało mi kilkaset GB wolnej przestrzeni, z którą nie wiedziałem za bardzo co zrobić (a przydałoby się ją jakoś dokleić do /home!).
Przy drugim podejściu, ponieważ już mniej więcej wiedziałem "z czym to się je" postanowiłem wykorzystać funkcje zaawansowane.
Rezultat - prawie pełne powodzenie!!
Z niezrozumiałych dla mnie powodów Clonezilla wykorzystała owszem całą powierzchnię dysku, ale z 30GB na dysku źródłowym dla partycji root na docelowym zrobiło się...100GB! Tym bardziej że mój system zajmuje tych gigabajtów 8 ;-)
Moim subiektywnym zdaniem - polecam, ale z zastrzeżeniem "wiedz że coś się dzieje!!"
Zamiast zakończeniu rzucę tu jeszcze taką prowokacyjna refleksyjkę - czytuję DUG-a, forum o problemach użytkowników było nie było, solidnego systemu jakim jest Debian; na tym samym forum używane przeze mnie Xubuntu przedstawiane jest jako mityczny wręcz synonim niestabilnego systemu. Tylko że ja nie mam tych problemów. No może niektóre :-)
Czuwaj!

3 komentarze:

  1. Chciałbym tutaj zakomunikować, że nie zrozumiałem NIC. No, może analogią Warwickową, po której wnoszę, że Seagate brzmi beznadziejnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, oj tam. Parę lat temu to samo mogłem powiedzieć

      Usuń
    2. Podpisuję się pod słowami Gniewomira:) Jeśli chodzi o systemy to wiem, że mam W7 i to by było na tyle.

      Usuń