"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

sobota, 26 kwietnia 2014

Rżycie: Tytuł zobowiązuje, albo "wielotematycznie, ale bardziej muzycznie".

Witojcie!

 Na sam pierw się pokajam, bo wstyd mnie niemożebnie! Powodem zaś tej konfuzji jest fakt, że dopiero kilka dni temu miałem pierwszą styczność z twórczością pewnego zespołu. Nie to, że nie wiedziałem o nim; jako słuchacz - powiedzmy - bezustannie poszukujący już kilka lat temu miałem świadomość ich istnienia i tego, że robią bardzo dobrą muzykę. Ba! w przeciągu ostatnich kilku(nastu) miesięcy odkryłem dla siebie takie grupy jak Amplifier czy Ulver (nie żeby od razu stać się fanem, ale jednak). I właśnie dopiero niedawno, w sumie przypadkiem po raz pierwszy dane mi było poobcować z przefantastyczną muzyką zespołu Ozric Tentacles. Nie wchodząc w zbędne szczegóły - w sumie to "moje klimaty", więc przy najbliższej okazji zaopatrzę się w płytę(y).

A skoro jesteśmy przy płytach - mimo, iż zasadniczo nie słucham polskiej muzyki (bo nie jestem w stanie), wsparłem finansowo (po przesłuchaniu internetowym) polski zespół "Major Kong":
Oczywiście, brzmi raczej jak typowy polski zespół, melodie tradycyjnie "kwadratowe". Na szczęście grupa nie uznaje za stosowne uraczenia nas torturą w postaci typowego polskiego wokalisty(ki)-nawiedzonego wyjca, bo po prostu płyta zawiera muzykę instrumentalną. To się chwali! I mimo wszystko wielki plus za to, że słychać brak "spinki" - granie na luzie. Generalnie muzyka nie dla każdego, ale polecam.

Ostatnio napadł na  mnie i nie che odpuścić straszny GAS na jakiś fajny basowy przester; ponieważ aktualnie takie urządzenie jest poza moimi możliwościami finansowymi, jaram się próbkami w internetach (wizyta w sklepie i osobiste popróbowanie 'pedała' skończyłaby się pewnie próbą sprzedaży narządów wewnętrznych!). Niedawno w ucho wpadły mi szczególnie nieoczywiste, bo przestery gitarowe. Pierwszy z nich, to jeden z najtańszych, robiony dla sklepu Thomann przez chińską firmę Joyo Ultimate Drive:
Biorąc pod uwagę, że takie Ultimate Drive jest tylko kilka złotych droższe od nieporównywalnie gorszego brzmieniowo Behringera BOD400, to naprawdę dobra opcja.

Drugi, to 5-7-krotnie droższy (zależy od kursu euro) Mesa/Boogie Throttle Box:

Oczywiście się nie znam, jednak moim zdaniem do stonerów jak znalazł! I oczywiście obydwa chcę!!!
Celowo w kontekście mojego GAS-u nie umieściłem tutaj kostek basowych - to było zbyt banalne:-)

Ze sprzętu zwróciła moją uwagę nowość od Phila Jonesa - BigHead. Małe pudełeczko wielkości (tfu!) smartfona, pełniące funkcję zasilanego bakteryjnie lub przez USB wzmacniacza słuchawkowego, interfejsu audio USB, do tego możliwość dodania własnego podkładu przez złącze AUX. Też chcę!

Miałem jeszcze napisać kilka zdań o zaskakującej obecności "pożytecznych idiotów" na Złomniku, z ich poglądami - łykanymi bezrefleksyjnie politpoprawnych bzdurach o "potrzebie" bezkrytycznego kopiowania zachodnich pomysłów w usuwaniu samochodów z miast i w ten sposób "przywracania miasta ludziom", ale dam sobie spokój - nie chcę wylądować w sądzie...gdy tymczasem różni "szwagrowie" i "znajomi królika" mający odpowiednią firemkę, wygrywają przetargi na kolejne opalikowanie...

I to by było na tyle jak na taki w sumie spontaniczny, w założeniu króciutki wpis - jakby ktoś pytał - niedługo powinien pojawić się kolejny miks autorski, póki co brakuje trochę materiału! :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz