"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

wtorek, 6 maja 2014

Rżycie: Trusty i chrusty - myśli niepoukładane i na rożne tematy

Здравствуйте!

Dziś będzie do czytania, choć krótko i na kilka tematów. Dla tych, co woleliby jednak obrazki - oto jeden:
(znalezione w sieci)

- W ostatnim tygodniu mam wrażenie, że wujek Google przestał mnie lubić. Na przykład taka sytuacja: kilka dłuższych chwil męczę mózg, by wydobyć z niego kilka błyskotliwych myśli, przelewam je do okienka na komentarz po jakimś interesującym wpisem, naciskam "wyślij", komentarz widzę. Dopóki nie odświeżę strony.

- Sporo interesujących rzeczy się dzieje wokół, w tzw. 'realu'. Stojąc twardo na stanowisku, że niniejszy blog musi pozostać neutralny politycznie i światopoglądowo, a widząc iszczące się życzenie "obyś żył w ciekawych czasach", rozważam utworzenie drugiego bloga, gdzie bez krępacji mógłbym wylać swój komentarz na temat rzeczywistości. Bez (auto)cenzury i bez granic :-)

- Pozostając w temacie komentarzy - wspominałem niedawno pobieżnie o moim stosunku do "nowoczesnego podejścia do transportu". Wrócę jeszcze do tego na sekundę; ponieważ poprzednio nie wyczerpałem tematu, a zdaję sobie sprawę z mojej ograniczonej elokwencji, pozwalam sobie w tym miejscu na zacytowanie komentarza, zamieszczonego  przez użytkownika Smoker (mam nadzieję, że się nie będzie miał nic przeciw) pod wiadomym wpisem na Złomniku:
"Miasto przyjazne dla pieszych”, „wyrzucić auta z miasta” i.tp. hasła czytam od pewnego czasu (tudzież pomysły o opłatach 10 zł/h) i mam jedno pragnienie: by mieć listę tych agitatorów. A od pewnego czasu zarobkuję jako t.zw. złota rączka, spec od różnych spraw technicznych w domu. Weście i se teraz wyobraźcie jak komunikacją albo rowerkiem jadę do klejenta z narzędziami, wkrętarką, młotowiertarką oraz drabiną….I jak już auta zostaną przegnane precz, miasto będzie cudownie przyjazne i rozkosznie puste, z dziką rozkoszą będę owych zachwyconych pro-pieszych informował, że jak im sracz się zatkał to niech se rączką swą ekologicznie i prospołecznie w nim pogrzebią osobiście. A jak im się półeczka urwała to będzie zwisać, a jeśli pokój wymaga malowania to mogą na niego ze współczuciem popatrzeć. Albo przywieźć sobie 35 kilowy garniec farby komunikacją. Bo pan fachman 1) nie może wjechać do centrum, 2) nie stać ich na opłaty parkingowe. Bo pana fachmana nie powaliło by sobie zdrowie nadwerężać wożąc szpeje komunikacją. Ani mu się chce (za darmo przecież) pół dnia tracić na dojazd zbiorkomem. Pan fachman utrzyma się z klientów spoza centrum ;)A takich panów fachmanów, którzy są konieczni do codziennego życia jest wielu. Tylko się ich nie zauważa. Wywędrują sklepiki, księgarnie, kurier nie będzie chciał przyjechać. Za to będzie tak wspaniale.Tylko żyć się nie da ;)
- Korzystając z tzw. długiego weekendu przetestowałem najnowsze (i przy okazji długoterminowe) wydanie Xubuntu 14.04. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne (z drobnymi wyjątkami) - jest stabilnie i dość szybko. Pod jednym warunkiem - że "apgrejda" zrobi się "po bożemu", czyli przez:
sudo update-manager -d
W ten sposób nie traci się niczego - ani ustawień, ani samych zainstalowanych aplikacji (a przy okazji nie doinstalowują się jakieś niepotrzebne śmieci). Oczywiście pod warunkiem posiadania osobnej partycji domowej. Sam proces instalacji jest dość sprytnie wymyślony - instalator wyłącza, a następnie koryguje dodatkowe repozytoria, a zainstalowanych  stamtąd aplikacji po prostu nie rusza; chyba, że nowsze wersje znajdują się w podstawowych repozytoriach. Po wszystkim można zmodyfikowane repozytoria włączyć. 
Obraz byłby zupełnie pozytywny, gdyby nie kilka spraw:
   * kompletnie przestał mi się uruchamiać Google Chrome, i tylko ta przeglądarka. Chromium, Opera i Mozilla śmigają.
   * z obszaru powiadamiania zniknęła "koperta", niby drobna sprawa - Thunderbirda i Pidgina trzeba uruchamiać albo przez menu, albo Alt+F2, ale...
    * Synaptic stracił wyszukiwarkę w głównym oknie i listę kategorii - tego nie daruję!
   * Z menu programów zniknęło sporo pozycji; są poukrywane. Na szczęście pojawia się edytor, w którym to co brakuje można przywrócić.
Powyższych tematów nie próbowałem jakoś specjalnie ogarniać - po prostu zostaję przy swoim Xubuntu 12.04 :-)

- Jeszcze w tym tygodniu powinienem wrzucić nowy miks autorski. Raczej dla każdego. I raczej przyzwoicie.

Tyle na dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz