"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

środa, 3 września 2014

Miks autorski 32 - Podsumowanie weekendu 29-31.08.2014 (102 zdjęcia)

Witajcie!

Słowo się rzekło, dziś głównie fotograficzna relacja z tego, co robiliśmy i co widzieliśmy w ostatni weekend, czyli cztery imprezy w trzy dni. Osoby wrażliwe motoryzacyjne uprzejmie proszę o ostrożne dawkowanie wrażeń!

(takie coś sobie stało to zdjęcie zrobiłem, zapraszam dalej!)
Jeśli w ciągu weekendu zrobiło się jakieś 500 kilometrów oraz nieco większą ilość zdjęć, a na koniec głowa szumi od ilości wrażeń, to chyba można go uznać za udany? W dodatku widziało się/spotkało w odległości metra - półtora osoby znane, czyli GWIAZDY :-). Przygotowując plan działania nie przypuszczaliśmy, że aż tak fajnie spędzimy dwa i pół dnia. Bo do weekendu dobrze się przygotowaliśmy. Najpierw w ciągu tygodnia wybieranie imprez, weryfikowanie informacji w różnych źródłach, a następnie z żelazną konsekwencją trzymanie się planu, rozpoczynając w piątek po południu z samochodem zatankowanym pod korek i odpowiednim nastawieniem by czerpać jak najwięcej z tego co nas czeka. Mieliśmy spędzić ten czas jak najbardziej inaczej niż codzienność. I spędziliśmy.
Lecimy ze szczegółami!

PIĄTEK:
Czyli weekendu początek. Jak tylko wszystkie sprawy, które musimy załatwić/zrobić mieliśmy z głowy, wybraliśmy się na poligon obok osiedla Zawadzkiego, by przyjrzeć się rywalizacji podczas Baja Poland (czytane "Baha Pouland"!!!) rozgrywanego po raz kolejny w Szczecinie. Nic to, że niebo z którego raz po raz lał się deszcz było stalowo-szare i było zwyczajnie ciemno. Wybraliśmy się na Baja i już na samym wejściu natknęliśmy się na kolejkę oczekujących na start, w dodatku na samą śmietankę! Owszem, tragiczna organizacja imprezy (a właściwie jej brak - przykłady poniżej) utrudniały pozytywny odbiór, ale nie uniemożliwiła.

Tego pana po prawej wstyd nie znać jeśli interesuje się sportami samochodowymi; wygrał z resztą prolog, po czym wsiadł do paskudnego nowego Mini na fotel pasażera i odjechał. Kamera po lewej zagląda natomiast do zupy do kabiny Małyszowi :-)
Dąbrowski / Czachor w kolejce (długiej!) do startu:
 Tomcat/Wildcat bardzo mi się podoba, więc nie mogło go zabraknąć:
Ponieważ na start nie szło się dopchać, a nawet jakbyśmy się dopchali, to i tak niczego byśmy nie widzieli, postanowiliśmy zainstalować się na finiszu, co było jak najbardziej dobrą decyzją - tego dnia odbywał się bardzo krótki prolog, więc widzieliśmy "w naturalnym środowisku" większość załóg.
Tutaj - Błażusiak / Boulanger:
Komornicki / Górecki:
Beaupre / Lisicki:
Hołowczyc / Panseri. Wygrali cały rajd.
Małysz / Marton:
Dąbrowski / Czachor:
Al-Attiyah / Baumel:
W kolejce do startu oczekiwały na swoją kolej także załogi cięższego sprzętu.
MNIAM!

Po zakończonej pętli zawodnicy wprost z finiszu wyjeżdżali pomiędzy kibiców/oglądaczy i cywilne samochody "gości":

To zdjęcie najlepiej obrazuje "organizację" imprezy...
"Coś nam urwało!"
 Pod koniec było już tak ciemno, że trzeba było dodatkowe oświetlenie włączać. A przy okazji wyszło fajne zdjęcie:
 Organizatorzy dwoili się i troili, żeby zapanować nad chaosem... 
 Niektóre maszyny zawodników się wzięły i odmówiły posłuszeństwa
Oczywiście to nie wszystkie zdjęcia, do osobnego miksu wrzucę pojazdy "cywilne", złapane na terenie i przy okazji Baja Poland.
Dziwnym (dla mnie!) znakiem czasów były zasłyszane kilkukrotnie w tłumie widzów zachwyty nad jednym z pojazdów - BMW X6..."łał!", "widziałeś?".
Bosz...
Na osobną uwagę zasługuje postawa "straży miejskiej", która broniła wjazdu na teren rajdu przed samochodami cywilnymi niczym Rosjanie Stalingradu, nie zwracając najmniejszej uwagi PRZEZ TRZY DNI(!!!) na to, że trzy metry od ich stanowiska leży sobie urwana ze słupa tablica z nazwą ulicy!

SOBOTA:
Nie była dobrym dniem; ilość spraw do załatwienia, ilość miejsc w których "trzeba" być przed godziną 14 sprawiła, że na odwiedzenie imprezy odbywającej się na terenie bazy Baja Poland, czyli mini-zlotu zabytkowych pojazdów militarnych mieliśmy bardzo mało czasu (ten kończył się o 15). W dodatku - jak się później okazało - zdjęcia wychodziły słabe lub straszne.
Nie wiem na ile to miało coś wspólnego z tematem, ale swoje namioty wystawiły takie instytucje jak policja, ITD, żandarmeria wojskowa i PZMot. Było też miniaturowe wesołe miasteczko.
Zepsute poprzedniego dnia zostały w bazie. Ten - jeśli dobrze pamiętam - na finiszu był odpalany na pych...odpalił ;-)
Bez wątpienia najciekawszy pojazd na zlocie:
Z czasem telefon zaczął odmawiać posłuszeństwa, i robił coraz gorsze zdjęcia.
Hiszpańskiemu...
...jak i amerykańskiemu żelazu.
Nie odmówiłem sobie przyjemności obfotografowania gigantycznego F-750 :-)
Ależ on jest!

Ekipa zamknęła sprzęt i poszła się ścigać do Drawska...
Sądząc z plakietki (teraz się mówi nowocześnie - "stendu"), pojazd był przygotowany do zwiedzania:

NIEDZIELA:
W niedzielę poszliśmy na całość i cały dzień spędziliśmy w rozjazdach. Na pierwszy ogień poszedł pierwszy zlot pojazdów militarnych organizowany na terenie byłego wojskowego (radzieckiego!) lotniska w Kluczewie. Obecnie w sąsiedztwie stoi sobie i pracuje fabryka Bridgestone, zaś lotnisko otoczone jest...polami kukurydzy. Dojazd do pewnego momentu był banalnie prosty, ale dalej jeśli nie znało się terenu mogło być ciężko, gdyby nie...znakomite oznaczenie drogi:
w prawo:
znów w prawo:
...i w lewo, już na zlot:
Jedno zdjęcie już publikowałem w poprzednim wpisie. Pośród kukurydzy i plastiku parkował sobie przepiękny, pirapicznie-orgamiczny...CITROEN DS!!!
Stałem tak, robiąc jedno zdjęcie za drugim, jednocześnie wydając z siebie nieartykułowane dźwięki typu "brłue, mrdłyu..."
Dobrze, że było mokro - nikt nie widział powiększającej się wokół mnie kałuży moich płynów ustrojowych ;-)
Majestatycznie przemknął w kierunku reszty prawdziwego żelaza...
Na szczęście zawinął się i pojechał, dzięki temu - mimo iż w ciężkim szoku nie tylko estetycznym - mogłem w miarę kontynuować "zlotowanie".
Mina kierowcy "zajebistą mam furę, co nie?" :-)
(Troll mode ON)
Znana mi Nysa, tak z innych zlotów, jak i miejscówki gdzie stacjonuje na codzień, prezentuje najlepsze zastosowanie nowoczesnych Hond :-)
o takie:

Drugie z najlepszych zastosowań znalazłem tuż obok, wewnątrz UAZ-a 452 ;-)
(Troll mode OFF)

Jeszcze trochę radzieckiej techniki wojskowej.
Małej...

...średniej...
...i naprawdę dużej. Choć aktualnie to Ukraina.
Naklejki pasują do żółtych tablic?
Przybłąkał się też Mercedes. Kto wie jaki to model? W136 (dzięki Art!)
Ładny, naprawdę!
Było też coś brytyjskiego hiszpańskiego:
Taki sam, jaki niedawno prezentowałem w ramach wpisów "Wtem!", ale z tym nikt się nie patyczkuje.
Ci nie mieli daleko ;-)

 "Jak łazisz! nie widzisz i słyszysz koguta!?" ;-)
Jakieś dziwne Audi ;-)
Jak zwykle na tego typu imprezach, na otwartym terenie stały sobie pojazdy służące do przewozu klientów ;-)
Smakowite ujęcia:

Na placu obok - Opel Astra F...
Wkrótce majestatycznie na plac wjechał PTS, po czym operator z niewątpliwą łatwością zaczął nim wywijać hołubce godne zespołu Mazowsze w wersji XXXL, wzbijając przy tym spore snopy iskier spod gąsienic. Filmik z tych popisów wkrótce wrzucę na YouTube.
Następnie pokazał, do czego najlepiej nadaje się Opel Astra ;-) Wszystko to oczywiście w ramach działań promocyjnych - by zachęcić widzów do wybulenia kilkunastu złotych na ostrą przejażdżkę. Warto jak cholera!
Ponieważ w pewnym momencie nastąpiło dość konkretne oberwanie chmury, postanowiliśmy się ewakuować. Przed nami przecież ostatni punkt weekendu, w dodatku oddalony o sporą ilość kilometrów. Przynajmniej jak na podróż naszym 55-konnych wehikułem :-)
I odlecieliśmy...

...do Deszczna, który przywitał nas pogodą adekwatną do nazwy. Z resztą padało cały czas, czasem tylko słabiej. Poniżej naprawdę skromny widok na GIGANTYCZNY teren imprezy na którą zmierzaliśmy...
...czyli "Święto pieczonego kurczaka". Tak właśnie się to nazywało. Choć tak naprawdę były to zrobione z ogromnym rozmachem...dożynki powiatowe!
I jak to na prawdziwych dożynkach, była lokalna straż pożarna prezentująca swoje pojazdy.
Czy to Daily 4x4?

Skoro TAAAKIE święto, nie sposób było sobie odmówić przyjemności. Pyszny był!
Na głównej scenie wystąpił najpierw zespół disco-polo, który podczas swojego koncertu (chyba przynajmniej śpiewali na żywo?) zgromadził prawdziwy tłum. Zdjęcie niestety nie wyszło, to poniżej ukazuje stan gdy na scenie jeszcze nie było nikogo. Na bocznej po lewej trwały szaleństwa kulinarne, znad których unosił się kolejny słup apetycznego dymu. Nad kucharzami stał kamerzysta, zaś to co filmował leciało na żywo na ekranie po lewej, chyba że trwał koncert. Niedługo po tym widzieliśmy (także z niewielkiej odległości) zespół T.Love, który również tutaj wystąpił. Trzeba było widzieć ich miny ;-)
Na drugiej scenie natomiast prezentowany był program artystyczny skierowany do dzieci. Mimo wysiłków osób występujących, zainteresowanie było umiarkowane. Jak widać...
 Na ogromnym placu zlokalizowanych było kilkadziesiąt (a może i więcej) stoisk - sołectw, stowarzyszeń, zespołów, rzemieślników, oraz co najmniej kilkanaście stoisk z wyżerką i popitką. Stężenie ekstremalnie przyjemnych zapachów było krytyczne!!!
Wspominałem już, że widzieliśmy gwiazdy? ;-)
Wiele, naprawdę wiele gmin miało swoje stoiska. Zrobiłem zdjęcia naprawdę nielicznym, a publikuję tylko ułamek z nich.
"Jak zrobię takie abrakadabra nad tymi mirabelkami, to będzie takie dobre kung-fu" :-)



Chyba sobie "Demon75" zamówię!
 W jednym rogu zlokalizowany był "kącik" militarny wraz ze sporym i konkretnym torem przeszkód. Podobnie jak na innych tego typu imprezach, za opłatą można było spróbować jako pasażer przetrwać przejażdżkę ;-)
Akurat załapaliśmy się na moment, gdy wszystkie sprzęty były na miejscu...
Niemcy trzymają się razem ;-)
Dopiero co z błota wyjechał!


Na przeciwległym roku terenu, tuż obok sporego wesołego miasteczka, odbywał się zlot pojazdów zabytkowych...
...w tym jednośladów polskiej produkcji. Jak na złość żadne zdjęcie nie wyszło. W regionie mają chyba słabość do czarnych Wołg...dowód będzie w kolejnym miksie :-)
Wśród uczestników znajdował się, przecudnej urody...
...Citroen Dyane!!!
Nie wiem, po prostu nie wiem jak przeżyłem uderzenie cudowności dwóch tak wspaniałych Citroenów jednego dnia.
To wnętrze!
Cała jest doskonała! Nawet nie wiecie jakbym nią jeździł!
Były tez konstrukcje pochodzące od naszych zachodnich sąsiadów, ale nie robiły aż tak dużego wrażenia...
...mimo, iż to naprawdę świetne Mercedesy!
Mercedesy, Mercedesy...i Skody! "Czyżby +Ojciec Baldwin się wziął i wybrał?" zaświtało mi w mózgownicy.
Jednak niestety nie...
(tak, zrobiłem kilka zdjęć Skód z bliska, ale żadne nie wyszło)
Jeszcze trochę Mercedesów:
Wspominałem już, że widzieliśmy gwiazdy z bliska?
Specjalnie dla Was kolejna - w wysokiej rozdzielczości :-)
Uwielbiam to wnętrze!
To też, ale mniej...
Chyba wyglądała lepiej niż nowa. I tylko jedno zdjęcie nadało się do publikacji
 Miałem kiedyś takiego! (Mastera, nie Interstara) To zacne żelazo przywiozło zacny towar, a napewno adekwatny do imprezy.
W drodze powrotnej mijaliśmy uczestników Baja...wielu uczestników, to tylko jeden z nich.
Podsumowując:
tak! z własnej, nieprzymuszonej woli pojechaliśmy na dożynki! I mimo, że my miastowe ludzie są, to jedyne czego żałujemy to tego, że trafiła się fatalna pogoda. Z resztą to ona była pierwszym powodem zawinięcia się ze zlotu w Kluczewie, imprezy bardzo obiecującej (pierwsza edycja!) - tym bardziej, że odbywającej się najbliżej ze wszystkich "poważnych" imprez militarnych. Za rok...trzeba będzie to powtórzyć - i mam na myśli cały zestaw. Zlot w Kluczewie odbędzie się drugi raz, zaś już na dzień dzisiejszy organizatorzy dożynek w Deszcznie zapowiadają jeszcze więcej atrakcji na przyszły rok! Pozostaje otwarta kwestia lokalnych imprez...

To był udany weekend!

P.S. Do Legnicy mamy ochotę pojechać i potrolować zlot Skód naszym toczydełkiem. Tylko daleko...

10 komentarzy:

  1. Imprezy fajne (zazdroszczę przede wszystkim BAJA), trolling beznadziejny

    OdpowiedzUsuń
  2. Duży ciężar gatunkowy.
    Chevrolet C series - bardzo bym... tak jak Krazem na balonówach.
    Wołga 21 drugiej serii - rodzynek, produkowali je pomiędzy 1959-62.
    UAZ 452 byłby idealną parą do Nysy w wersji kinowóz.
    Zielony Mercedes to W136.
    Rodzynkowaty Magirus z początków ery Iveco - małe napisy
    Dyane - 2cvek ostatnio więcej się pojawia a te to zupełnie niewidywalne są

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - duży ciężar! Sporo czasu zajęło ochłonięcie, a to nie wszystko - do publikacji mam wstępnie przygotowana galerię żelaza uchwyconego przy okazji tego co powyżej. I zapewniam, nie odstają w dół!
      Mercedes poprawiony.

      Usuń
  3. Ja nie gubię żadnych płynów i to nawet powożąc klasyczną Cytryną. Troll mode off:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz! biorąc pod uwagę to, że lubisz takie, a nie inne japońskie pojazdy (teza poparta choćby dzisiejszym komentarzem na autobezsensie) to się nie dziwię!
      Inna rzecz, że po takim weekendzie, trochę uodporniłem się na zajebistość ;-) W kolejnym miksie będzie rozwinięcie tematu.

      Usuń
  4. Dla każdego coś dobrego. Offroad mnie nie jara, ale na Cytryny chętnie popatrzyłem. Ja nie nadążam z publikowaniem relacji z imprez, bo w szczytowym okresie co tydzień gdzieś jeżdżę. Ale nadrobię to (kogo ja oszukuję :D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym piszesz. Mam gotowe jakieś 50 zdjęć z powyższych imprez, już obrobionych na kolejny miks. Do tego kilkaset leży nieruszonych ze zlotu w Bornym Sulinowie...:-)

      Usuń
  5. Jako że jestem koneserem żelaza militarnego (Nowa Technika Wojskowa zajmuje u mnie na półce zaszczytne miejsce zaraz za Motorem i ClassicAuto) to nawet nie będę próbował komentować po kolei. Powiem po prostu krótko i zwięźle. Jest dobrze. Do tego DS, Dyane i dzień zrobiony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze. I nie dzień, a w sumie dwa i pół!

      Usuń