"C
hcieć czegoś od życia to jak z dłubaniem w nosie - trzeba się sporo nakręcić żeby coś wyszło" (mądrość ludowa, autor nieznany)

piątek, 15 sierpnia 2014

Wtem! - Brytyjska inwazja w Szczecinie

Witajcie!

(zdjęcie jest na zachętę i pochodzi ze strony internetowej Mensisnger Guitars. Nie ma nic wspólnego z treścią!)

W ostatnim poście obiecałem ewentualną relację z aktywnie spędzonego weekendu...bo dziać się miało. I niby się działo, z tą tylko uwagą, że próbę stworzenia planu objazdu atrakcji wykonałem na podstawie informacji administrowanych przez urzędników miejskich. I to był błąd, duży błąd. Na przykład jedna z imprez rozpoczynała się w sobotę, a nie w piątek kiedy byliśmy na miejscu, a więc dzień później niż informacja na stronie (150 km w jedną stronę!). Natomiast druga, sobotnia duża (organizowana przez klub należący do miasta) okazała się prawdziwą tragedia organizacyjną. Dość powiedzieć, że wytrzymaliśmy jakieś dwie godziny. Z resztą, o tej imprezie miałem ochotę wysmarować osobny wpis/wylać basem pomyj i jadu na organizatorów. Zamiast tego - chciałbym się podzielić ustrzelonym tam żelazem. A dokładnie jedną sztuką żelaza.

Wszystkim rozczarowanym chciałbym delikatnie przypomnieć, że Szczecin to nie np. Bristol i TAKIE żelazo to nie codzienność:
Gustowny detal...

Mimo kilku prób, nie udało mi się zrobić zdjęcia wnętrza o choćby akceptowalnej jakości

Natomiast kilka dni później, na praktycznie drugim skraju miasta, pośród wieżowców z wielkiej płyty wzrok mój przykuł taki oto wehikuł:

Generalnie się nie znam, ale to też raczej nie jest zwyczajne, często widywane na ulicy autko? ;-)

Na dziś to wszystko.
Po raz kolejny bardzo serdecznie dziękuję za rosnącą ilość odwiedzin oraz komentarze, także takie, które nie przechodzą przez moja "cenzurę" ;-) Bo to tez jest forma zainteresowania.
Chyba.
P.S. A może tez zrobić jakiś Top Srylion? ;-)

12 komentarzy:

  1. Ja dzisiaj około 7 rano przejeżdżałem koło Szczecina i na okolicznej autostradzie cały czas jechał za mną biały Suburban K5 i trzymał niezłe tępo jak na taką szafę, bo cały czas te 120-130 szedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - Trzeba było dać znać!
      - "okolicznej autostradzie". Żeby to jedna była! :-)
      - Blazery K5 znam, wciąż poluje. Suburban - nie. Chyba, że nie szczeciński.

      Usuń
    2. Byłem po 4 dniach podróży, wieć jedyne coi chcioałem to pędzić do domu.
      Sub był z okolic, bo o ile dobrze pamiętam to miał Z na początku, ale druga litera to było coś innego niż S.

      Usuń
    3. Ja dziś też przed chwilą wróciłem, prawie 200 zdjęć do selekcji i obróbki :-) Zlot znaczy + trochę żelaza po drodze.
      Suba nie znam niestety :-(

      Usuń
  2. Szczecin Bristolem Polski ;) Jeszcze, żeby MGB było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo ładnie powiedziane, dzięki! :-)
      MGB to nawet nie pamiętam czy widziałem w Szczecinie...

      Usuń
  3. Spojrzałem na miniaturę, zobaczyłem gitarę i już miałem nie otwierać bo i tak bym nic nie zrozumiał pewnie :) Ale stwierdziłem "Dobra! Doedukuje się trochę". I co się okazuje? Że wpis jednak o żelazie. I to jakim żelazie. Rzetelnym bardzo.
    Takiego Minora nigdy na żywo nie widziałem ale ma w sobie ten brytyjski klimacik.
    A taki Mini Traveller śmiga u mnie w powiecie czasem tyle że czerwony. Był nawet na jednym ze zlotów z którego była u mnie relacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy efekt zamiast zachęcającego byłby odstraszający? z tym basem. A taki symboliczny...
      Minora zdarzało mi się widywać, ale w czasach "przedblogowych" :-)
      Za to Mini w takiej wersji pierwszy raz na oczy ujrzałem!

      Usuń
  4. Innocenti Mini Giardinet.... wróć - nie ta bajka.

    OdpowiedzUsuń